Marketing Archive

0

W tym roku przychody z esportu przekroczą po raz pierwszy miliard dolarów

   

Około 75 proc. kibiców elektronicznych rozgrywek sportowych to przedstawiciele pokolenia milenialsów

Czy esport to wciąż jedynie rozrywka dla pasjonatów gier komputerowych czy już poważna część biznesu sportowego? Zdaniem ekspertów firmy doradczej Deloitte dynamiki rozwoju sportu elektronicznego nie można lekceważyć, co zauważają również koncerny z branży TMT inwestujące w ten segment. W 2018 roku przychody z tytułu wydarzeń i relacji na żywo związanych z esportem przekroczą w skali globalnej po raz pierwszy miliard dolarów. Najszybciej rynek ten rozwija się w Chinach i Ameryce Północnej.

Miliard dolarów to wciąż niewielki odsetek przychodów, które wygenerują wydarzenia i transmisje sportowe dyscyplin tradycyjnych. Według najnowszego raportu Deloitte „TMT Predictions” w 2018 roku będą to 33 mld dolarów. Najwyższe przychody spodziewane są w związku z zakończonymi niedawno Igrzyskami Olimpijskimi w Korei Południowej i odbywającymi się w czerwcu Mistrzostwami Świata w piłce nożnej w Rosji. Jak wyliczają eksperci Deloitte najpopularniejsze dyscypliny sportowe na świecie, a tym samym przyciągające największe zainteresowanie kibiców i sponsorów, to piłka nożna, rugby i baseball.

Popularność esportu rośnie

W dalszym ciągu niewiele osób wie, o co chodzi w esporcie. Nie rozumieją, że rywalizacja graczy komputerowych może przyciągać fanów i pieniądze, ale to już stało się faktem. Jednocześnie kibice przeceniają obecny rozmiar rynku, wierząc, że roczne przychody liczone są już w miliardach dolarów i porównując go do sportów tradycyjnych. Do tego jeszcze daleka droga – mówi Marcin Diakonowicz, Partner, Lider Sports Business Group, Deloitte. Dziś duże wydarzenie esportowe może przyciągnąć 40 tys. osób oglądających na żywo i dziesiątki milionów oglądających go w sieci. – Esport będzie się sukcesywnie rozwijał, a wraz z tym będzie również rosła ranga imprez – dodaje.

W tym roku nie zabraknie jednak imprez, które przyciągną kibiców esportu. Na początku marca zakończył się Intel Extreme Masters World Championship Katowice 2018, który po raz kolejny przyciągnął sporą grupę kibiców. Przed nami jeszcze chociażby rozgrywki Dota 2 International, które odbędą się w sierpniu. Pula nagród zeszłorocznej edycji to prawie 25 mln dolarów. Również w obszarze gier sportowych szykują się ciekawe wydarzenia w tym nowa odsłona FIFA Interactive World Cup pod nową nazwą FIFA eWorld Cup. Dla klubów sportowych jest to nie tylko okazja do wygenerowania dodatkowych przychodów, ale też wzmocnienia swojej globalnej marki. Co ważne rozgrywki esportowe zostały włączone do programu odbywających się w Chinach w 2022 roku Igrzysk Azjatyckich.
Przychody z reklam i treści premium. Dynamika wzrostu esportu w ostatnich latach jest imponująca. Jeszcze w 2015 roku przychody w skali globalnej z tego tytułu wynosiły 325 mln dolarów, w tym roku ma być już miliard dolarów. Tylko w Niemczech szacuje się, że przychody z esportu w 2018 roku wyniosą 90 mln euro, w 2019 roku będzie to 110 mln, a w kolejnym 130 mln euro. Struktura przychodów w esporcie jest bardzo podobna jak w sporcie tradycyjnym. Są to przede wszystkim najszybciej rozwijające się sponsoring i wpływy komercyjne, a także wpływy z biletów oraz zawartości premium. Zgodnie z badaniem Deloitte pt. „Continue to Play” w Niemczech 16 proc. kibiców w wieku od 25 do 34 lat jest w stanie zapłacić za dodatkowe treści wysokiej jakości.

W 2016 roku kibice komputerowych rozgrywek spędzili łącznie sześć miliardów godzin, śledząc wydarzenia z tym związane. Było to pięć razy więcej niż w 2010 roku. Połowę tego czasu przed komputerami spędzili widzowie z Chin. Jednocześnie należy pamiętać, że liczba sześciu mld godzin odpowiada jedynie 5,33 dniom transmisji na żywo w USA. W ESL (Electronic Sports League), czyli największej lidze esportowej na świecie, zrzeszonych jest ponad 6 mln zawodników, którzy tworzą ponad pół miliona drużyn. W 2015 roku liga ta została kupiona przez szwedzki koncern medialny Modern Times za 87 mln dolarów.

Opłacalna inwestycja. Już w 2014 roku w esport zainwestował Amazon, który za niemal miliard dolarów kupił największą na świecie platformę do rozgrywek esportowych Twitch. Oficjalne statystyki opublikowane przez Twitch za 2017 rok prezentują dobrą sytuację platformy. Użytkownicy w 2017 roku obejrzeli ponad 355 mld minut transmisji, co oznacza wzrost o 21 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Z kolei dziennie w 2017 roku serwis odwiedzało ponad 15 mln widzów. Niemniej konkurencja ze strony YouTube Gaming, czy nowych rozwiązań, jak chociażby niedawno powstała platforma Caffeine, która już rozpoczęła współpracę z firmą ESL, pokazuje, że nadal pozostaje miejsce dla nowych graczy w tym sektorze – Firmy technologiczne i medialne zwracają baczną uwagę na esport, zarówno pod względem możliwości rozwoju i dywersyfikacji przychodów, ale również dlatego, że trafiają w ten sposób do wąskiej i pożądanej grupy demograficznej – mówi Radosław Kubaś, Partner w dziale Konsultingu, Deloitte. Aż 75 proc. kibiców esportu to osoby w wieku od 18 do 34 lat. W większości są to mężczyźni (raport Deloitte „TMT Predictions 2016. E-Sport: bigger and smaller than you think”). Z kolei z badania Deloitte przeprowadzonego na rynku niemieckim wynika, że świadomość co do tego, czym jest esport maleje wraz z wiekiem. W grupie osób od 14 do 18 lat termin ten i jego znaczenie zna 45 proc. ankietowanych. W grupie respondentów powyżej 65 lat odsetek ten maleje do 7 proc.

Esport w Polsce. Tempo wzrostu odbiorców esportu w Polsce jest imponujące. Według prognoz przedstawionych w raporcie firmy PayPal i SuperData, w 2018 roku liczba unikalnych widzów będzie bliska 850 tys. i wzrośnie o 29 proc. rok do roku. Co więcej, to najlepszy wynik spośród ośmiu krajów przedstawionych w raporcie. Jesteśmy w momencie bardzo dynamicznego rozwoju. W dużej mierze wynika to z wykorzystania twórczości youtuberów i streamerów do promowania turniejów, drużyn i eventów. Na dodatek atrakcyjność medialna esportu jest skumulowana tylko w komunikacji digitalowej – mówi Wojciech Jeznach, członek zarządu Fantasy Expo. PGL Major w Krakowie w momencie szczytowej oglądalności na Twitchu obserwowało 105,9 tys. widzów, średni kontakt widza z transmisją wyniósł 2 godziny i 43 minuty, a pula nagród sięgnęła miliona dolarów. – Po wejściu do ramówek telewizyjnych przekroczymy kolejny próg zainteresowania oraz możliwości generowania wzrostu dochodów – dodaje.

Marcin Diakonowicz , Partner w Dziale Audit & Assurance; Radosław Kubaś ,Partner;

Anna Bracik , Clients & Markets; Paweł Jakóbik , Asystent w zespole Clients & Markets

 

 

0

Projmors – Dobre czasy dla inżynierów

Terminal LNG w Świnoujściu, stanowisko T1 w DCT Gdańsk to sztandarowe inwestycje hydrotechniczne, które już wrosły w pejzaż polskiej infrastruktury morskiej.

Rozwój infrastruktury portowej, modernizacja stoczni, inwestycje w rozwój żeglugi krótkiego zasięgu i śródlądowej to trend światowy, w który wpisuje się aktywność firmy Projmors – Biura Projektów Budownictwa Morskiego działającego od prawie 70 lat.

Czas inwestycji. Niedługo rozpocznie się budowa kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną. Ambitne plany mają porty w Gdyni i Gdańsku. Oprócz nowej obrotnicy i publicznego terminalu promowego, Gdynia planuje zbudowanie terminalu w głębi Zatoki Gdańskiej – informował Adam Meller, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia. Modernizacja portu wewnętrznego oraz budowa portu zewnętrznego – to priorytety Zarządu Morskiego Portu Gdańsk – podkreślał prezes Łukasz Greinke w czasie niedawnego  Forum Gospodarki Morskiej w Gdyni. W planach Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej znajduje się również modernizacja stoczni i aktywizacja szlaków śródlądowych, bowiem „gospodarka morska jest branżą, z którą rząd wiąże ogromne szanse i która należy do priorytetów rządu” podkreślał w czasie gdyńskiego Forum  Marek Gróbarczyk, Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Czas na doświadczenie. Tak ambitne programy stanowią wyzwanie dla projektantów z unikalnymi umiejętnościami. W czasach rajzbretów w firmie pracowało nawet 400  projektantów i innych specjalistów. „Wraz z rozwojem komputeryzacji zatrudnienie było ograniczane i obecnie nasze biuro projektowe zatrudnia 60 projektantów we wszystkich specjalnościach” – mówi Mateusz Samulak, prezes zarządu  Projmors. Połowa z nich to młodzi inżynierowie. „Łączymy bowiem doświadczenie z młodzieńczą pasją. Inżynierowie z długim stażem spełniają rolę mentorów” – wyjaśnia Samulak.

Doświadczenie budowano latami. W latach 50.  60.   Projmors wykonywał projekty dla odbiorców krajowych, by z czasem realizować zlecenia dla kontrahentów w Europie, Afryce, Bliskim i Dalekim Wschodzie. Silną pozycję na rynku międzynarodowym zapewnia mu to, że firma jest zarejestrowana w FAO oraz UNIDO, a unikalną wartość ma Świadectwo akredytacji bezpieczeństwa systemu teleinformatycznego ″TAJNE″ i ″NATO SECRET″.

Czas na projekty. Inżynierowie Projmorsu mają na swoim koncie bazy przeładunkowo-składowe towarów suchych i płynnych, terminale promowo – kontenerowe, porty i przystanie jachtowe morskie i rzeczne oraz oczywiście budowle i konstrukcje hydrotechniczne. Tu zaprojektowano obiekty o konstrukcjach stalowych, żelbetonowych i drewnianych, kompletne obiekty i instalacje budowlane, wodno-ściekowe, cieplne, energetyczne, telekomunikacyjne i transportowe. W pracowniach Projmorsu powstały kompleksowe projekty z obszaru ochrony środowiska, a także stocznie remontowe i obiekty zaplecza techniczno-warsztatowego, urządzenia transportowo – podnośne, dźwigi pływające, suche doki,     porty i bazy rybackie, chłodnie i magazyny specjalne. Tu, na deskach projektantów rodziły się tak spektakularne inwestycje jak: Bałtycki Terminal Kontenerowy oraz Port Północny, Terminal Przeładunkowy w Porcie Elbląg oraz Terminal Głębokowodny DCT Gdańsk, Terminal LNG w Świnoujściu.

            Czas na wdrożenia. Z ostatnich realizacji na konto inżynierów Projmorsu zaliczyć należy Port LNG w Świnoujściu, a więc zbudowany od podstaw  całkowicie nowy port zewnętrzny z głównym falochronem dł. 3000 m, stanowiskiem przeładunkowym gazowców o dł. do 300 m, torem podejściowym i obrotnicą o gł. 14,5 m i wym. 630/1000 m. Projektanci z Gdańska tworzyli również terminal kontenerowy dla Deutsche Bahn na Ostrowiu Grabowskim w Porcie Szczecin o zdolności przeładunkowej 120 000 TEU. W komputerach Projmorsu narodził się również Głębokowodny Terminal Kontenerowy DCT Gdańsk o zdolności przeładunkowej 500 000 TEU w I etapie. Tu zaprojektowano falochrony o łącznej długości 2600 m, 2 stanowiska statkowe o gł. 13,5 i 16,5 m na nabrzeżu kontenerowym długości 650 m dla statków Postpanamax i całe zaplecze lądowe aż po terminal kolejowy.

Z ostatnich realizacji zagranicznych warto wymienić koncepcję budowy  wielofunkcyjnego terminala paliwowego w Afryce oraz projekt Stoczni Sacomar W Namibe w Angoli.  Zaprocentowało doświadczenie projektowaniu i realizacjach w libijskich portach Derna, Trypolis czy Garabulli, budowie  Stoczni Remontowej Nigerdock II w Lagos czy terminala kontenerowego w Porcie Algier. W Gdańsku zaprojektowana została również  Stocznia Remontowa Nigerdock I w Lagos w Nigerii oraz Stocznia Remontowo-Produkcyjna ″Ha-Long″ w Wietnamie.

Czas dla inżynierów.  Od roku 1975 Projmors wykonuje funkcje Generalnego Realizatora Inwestycji, pełni nadzory inwestorskie oraz pełni funkcję Inżyniera w rozumieniu umów o roboty budowlane wg FIDIC. Na kocie firmy są więc typowo morskie nadzory inwestorskie, jak Baza Mosawa w Gdyni, czy system kierowania statkami w Zatoce Gdańskiej, jak i budowa giełdy rolno-spożywczej Rënk w Gdańsku, czy  budowa zespołu obsługi startowej lotniska Rębiechowo w Gdańsku.

Niedawno Projmors włączony został do grupy ASE, zespołu firm innowacyjnych, skoncentrowanych na projektowaniu instalacji przemysłowych, a szczególnie bezpiecznych technologii dla przemysłu i infrastruktury. Niedługo firma przeniesie się do nowego budynku, blisko Międzynarodowych Targów Gdańskich. W wyniku tego w ramach Grupy ASE powstanie nowa jakość – kampus technologiczny, w którym innowacyjne rozwiązania będzie tworzyć około 300 inżynierów  i pracowników zaplecza – wyjaśnia prezes Samulak. Niedawno oddano do ich dyspozycji nowy zespół laboratoriów, w którym tworzone będę kolejne innowacyjne technologie.

0

E-commerce ze sprzedażą tradycyjną gwarantuje sukces w handlu detalicznym

 

Aż 56 centów z jednego dolara wydanego w sklepie stacjonarnym to efekt kontaktu klienta z kanałami cyfrowymi.

Ożywienie gospodarcze w wielu regionach świata sprzyja globalnym sprzedawcom detalicznym. Przychody 250 największych detalistów na świecie wyniosły w ubiegłym roku obrotowym (kończącym się najpóźniej w czerwcu 2017 r.) 4,4 biliona dolarów. Rok do roku był to wzrost o 4,1 proc. Jak wynika z najnowszej edycji corocznego raportu „Global Powers of Retailing 2018. Transformative change, reinvigorated commerce”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, choć nadal 90 proc. sprzedaży globalnej ma miejsce w sklepach tradycyjnych, to prawdziwa walka o klienta rozegra się w kanałach cyfrowych. Niezmiennie od ponad 20 lat największym detalistą na świecie pozostaje amerykański gigant Wal-Mart.

Suma przychodów 250 największych sieci detalicznych, wygenerowanych w minionym roku podatkowym, wyniosła prawie 4,41 bln dolarów, co oznacza wzrost o 4,1 proc. W ciągu ostatnich pięciu lat wzrost ten wyniósł średnio 4,8 proc. rocznie. – Mimo trudnych warunków makroekonomicznych handel detaliczny rozwija się stabilnie. Sytuacja różni się jednak w zależności od regionu: w Afryce i na Bliskim Wschodzie oraz Ameryce Południowej odnotowano znaczący wzrost przychodów, sięgający odpowiednio 10,9 oraz 9,8 proc., podczas gdy w Europie, Azji czy Ameryce Północnej było to wzrosty poniżej 5 proc. – mówi Magdalena Jończak, Lider Zespołu ds. Sektora Dóbr Konsumenckich, Partner w Dziale Konsultingu Deloitte.

Aby znaleźć się na liście TOP 250 (ostatnia firma w zestawieniu) spółka musiała w poprzednim roku obrotowym (ostatnim zakończonym) osiągnąć przychody w wysokości co najmniej 3,6 mld dolarów, a średni poziom przychodów przypadający na jedną firmę wyniósł 17,6 mld dolarów. Średnia marża zysku netto w branży wyniosła 3,2 proc. Aż 22,5 proc. przychodów detaliści czerpali z działalności poza krajem rodzimym. Średnia liczba krajów, w których sieci prowadzą swoją działalność, wyniosła w omawianym okresie 10.

Branża spożywcza nadrabia stracony czas

Raport omawia zagadnienia związane z umiejętnością angażowania klienta, która dzięki wykorzystaniu odpowiednich technologii oraz wzmacnianiu lojalności ma pomóc detalistom w dostarczaniu konsumentom nowych doświadczeń. Eksperci Deloitte zwracają uwagę na konieczność budowania kompetencji cyfrowych na najwyższym poziomie. Przedstawiciele sektora detalicznego z całego świata w szybkim tempie przystosowują się do nowej sytuacji. Dziś z perspektywy konsumenta sposób robienia zakupów nie polega na zastępowaniu sklepów stacjonarnych internetowymi. – Nie chodzi o wybór jednego kanału, a wręcz przeciwnie. Klienci przeskakują z kanału na kanał, a na ich ścieżkę zakupową składa się szereg interakcji z daną marką, zarówno online, jak i offline – mówi Mariusz Chmurzyński, Dyrektor w Dziale Konsultingu Deloitte.

Z danych Deloitte wynika, że 56 centów z jednego dolara wydanego w sklepie tradycyjnym to efekt kontaktu klienta z kanałami cyfrowymi. Trzy lata wcześniej było to 36 centów. Ci którzy kupują w różnych kanałach wydają ponad dwa razy więcej, niż ci, którzy robią zakupy jedynie w sklepach tradycyjnych. Oznacza to, że detaliści muszą odpowiednio i całościowo planować i funkcjonować we wszystkich kanałach, niezależnie od tego, czy ostateczna sprzedaż odbywa się w sklepie czy w Internecie.

Jak wskazuje raport powiązanie zakupów stacjonarnych z internetowymi pomaga nadrabiać straty. Wielu graczy, którzy początkowo nie nadążali za trendami cyfrowymi, teraz próbuje to zmienić. Dotyczy to szczególnie detalistów działających w branży spożywczej. Ostatnie badania wskazują, że globalna sprzedaż artykułów spożywczych poprzez e-commerce wzrosła w ubiegłym roku o 30 proc. Z kolei, jeżeli chodzi o zasięg geograficzny, to największe wzrosty w handlu internetowym zanotowano w Chinach (o 52 proc.), Korei Południowej (o 41 proc.), Wielkiej Brytanii (o 8 proc.) oraz Francji (o 7 proc.).

W realu to, czego klient nie znajdzie online

Eksperci zwracają uwagę również na konieczność tworzenia niepowtarzalnych doświadczeń, które spełniają oczekiwania odbiorców. Aż 90 proc. sprzedaży detalicznej na świecie nadal odbywa się w sklepach tradycyjnych. Jednak aby sprostać konkurencji ze strony przyjaznych w obsłudze sklepów online, które mogą zaoferować ogromny asortyment, zasadniczą rolę odgrywa doświadczenie klienta i zaangażowanie marki. Dlatego ważne jest tworzenie unikalnych, wyselekcjonowanych ofert oraz przyjemna atmosfera i oferowanie klientom usług typu concierge. Na przykład sieć amerykańskich supermarketów Hy-Vee podjęła współpracę z siecią ośrodków fitness OrangeTheory, czego skutkiem było otwarcie sal treningowych obok sklepów.

Jak wskazuje raport Deloitte sprzedaż detaliczna dzięki najnowszym technologiom odzyskuje wigor. Wpływ na ten stan rzeczy mają Internet Rzeczy, sztuczna inteligencja, rzeczywistość rozszerzona i wirtualna, jak również robotyka, które powinny stać się przedmiotem zainteresowania detalistów, i to zarówno tradycyjnych, jak i internetowych.

Liderzy bez zmian

Amerykańska sieć Wal-Mart od ponad 20 lat pozostaje największym światowym detalistą i generuje roczne przychody ponad czterokrotnie wyższe niż jej najpoważniejszy konkurent. Na drugim miejscu w poprzednim roku obrotowym znalazło się Costco, a na trzecim koncern The Kroger Co., który jako jedyny gracz w TOP 10 operuje tylko na jednym rynku. Z kolei na czwartym miejscu uplasował się niemiecki Schwarz Unternehmens Treuhand KG, który polskim klientom może być znany jako właściciel sieci dyskontów Lidl i supermarketów Kaufland. Na piątym miejscu ponownie znalazła się sieć drogerii i aptek Walgreens Boots Alliance. Pierwsza piątka nie zmieniła się w stosunku do poprzedniego roku.

Na szóste miejsce z dziesiątego awansował Amazon.com, który zajął miejsce The Home Depot. W pierwszej dziesiątce znalazły się jeszcze Aldi Einkauf GmbH & Co. oHG, Carrefour i CVS Health Corporation, który awansował z 12 miejsca. Właściciel sieci sklepów Biedronka Jeronimo Martins znalazł się w tym roku na 56. miejscu (rok wcześniej było to 64. miejsce).

W ubiegłym roku obrotowym grupa 10 największych sprzedawców detalicznych na świecie rosła szybciej niż całe TOP 250 i zanotowała wzrost przychodów o 4,5 proc. Udział pierwszej dziesiątki w ogólnym poziomie sprzedaży całego zestawienia wyniósł w omawianym czasie 30,7 proc. (rok wcześniej 30,4 proc.). Natomiast wzrost przychodów wygenerowany przez TOP 10 stanowił blisko 44% wzrostu całego TOP 250, co oznacza że najwięksi gracze stopniową zwiększają swą dominację.

Dziesięciu największych globalnych detalistów:

Miejsce w rankingu Nazwa spółki Kraj pochodzenia Przychody ze sprzedaży detalicznej w poprzednim roku obrotowym (mld USD)
1 Wal-Mart Stores, Inc. USA 485,8
2 Costco Wholesale Corporation USA 118,7
3 The Kroger Co. USA 115,3
4 Schwarz Unternehmens Treuhand KG Niemcy 99,2
5 Walgreens Boots Alliance, Inc.

(poprzednio Walgreen Co.)

USA 97
6 Amazon.com, Inc. USA 94,6
7 The Home Depot, Inc. USA 94,5
8 Aldi Einkauf GmbH & Co. oHG Niemcy 84,9
9 Carrefour Francja 84,1
10 CVS Health Corporation USA 81,1

Największy skok Amazonu

Po raz pierwszy od czterech lat branża odzieżowa i akcesoriów nie była wyraźnym liderem wzrostu przychodów, ale pozostała najbardziej dochodowym sektorem. Z kolei detaliści FMCG to zdecydowanie największe firmy (średnie przychody detaliczne sięgające prawie 21,7 mld dolarów), a także najliczniejsze (135 detalistów odpowiada za 54 proc. z całej TOP 250). Ich udział w przychodach TOP 250 wynosi aż 66,4 proc.

W tegorocznym rankingu znalazło się dziesięć firm-debiutantów lub takich, które wróciły do niego po przerwie.

Na czele zestawienia firm, które w latach 2011-2016 osiągnęły największe wzrosty przychodów, znalazła się ponownie chińska firma Vipshop Holdings Limited, w której przypadku było to 103,8 proc. Porównując pierwszą dziesiątkę ostatniego zestawienia i tę z 2001 roku, to jedynie cztery firmy znajdowały się w obu rankingach. Największy awans należy do Amazon.com, który w 2001 roku znajdował się na 157 miejscu, a obecnie jest to szósta pozycja. W ciągu roku wzrost przychodów firmy wyniósł 19,4 proc. – Amazon jest jedną z najbardziej innowacyjnych firm na świecie, która osiągnęła nie tylko najwyższy procentowy wzrost przychodów w pierwszej dziesiątce, ale była najlepsza pod tym względem również w ostatnich pięciu latach. Agresywna polityka Amazon w branży spożywczej, przejęcie sieci marketów ze zdrową żywnością Whole Foods przy jednoczesnym realizowaniu strategii e-commerce powinny zaowocować poprawieniem jego pozycji w naszym zestawieniu. Niewykluczone, że Amazon w ciągu dwóch lat stanie na podium – prognozuje Mariusz Chmurzyński.

Magdalena Jończak, Partner, Lider ds. Sektora Dóbr Konsumenckich

Mariusz Chmurzyński, Dyrektor w Dziale Konsultingu

Jakub Lubelski, Koordynator w dziale Marketingu

Więcej w: 

0

The Five Mys KPMG

The Five Mys Figure 1

The multidimensional customer

In an era defined by uncertainty, the companies that get closest to their customers will emerge ahead of the pack. This begins with an “outside-in” view, building new ways of understanding how and why people make decisions.

You already know that customer behavior is changing. Power has shifted from companies to consumers, the mobile phone has become the remote control of our lives, trust in institutions and traditional advertising has diminished. Customer trade-offs and decisions are more opaque and moving faster. You’re already aware that the structure and composition of industry has changed. New entrants with radically new business models are enacting disruption across the value chain, reshaping ecosystems from sector to sector. Meanwhile, company lifespans are shrinking and the paths to billion-dollar valuations are accelerating. All these challenges are well documented across business media, research reports and conference presentations. But how should you use this information to understand not only where your customers are today but where they’ll be tomorrow? How can you rethink the basis of competition and pivot your operations and business models to win in the battle for growth? It’s time for a new approach. One that employs a multidimensional framework to engage what is now a multidimensional consumer.

Genesis of our findings For several years, we’ve worked shoulder to shoulder with clients to understand customer attitudes, behavior and expectations in our present era of disruption and uncertainty. Faint signals of change grew louder and bigger patterns began to emerge beyond one individual sector, building a sense of urgency and leading to our belief that we’re witnessing a structural change, not a temporal one. As our teams constructed a new way of thinking about a changing customer, we embarked on a multifaceted research program to validate our thinking and bring to bear the voice of the consumer. Combined with the extensive, worldwide experience of KPMG’s network of member firms, this has enabled us to identify how best to engage the 21st-century consumer, and our approach provides a tangible framework to help companies identify, understand and respond to today’s changing customer.

The Five Mys

Through a multi-dimensional lens called the Five Mys, businesses gain access to predictive insights that navigate the complexity of consumer decision making. The Five Mys include: My Motivation, My Attention, My Connection, My Watch and My Wallet. Each of the Five Mys in isolation tells only part of the story: together they provide companies with a clear picture of the collective influences on today’s consumer and how those affect decisions, preferences, choices and spending.

“For years, marketers have touted demographic segmentation for targeting customers. Looking at demographics alone, however, risks missing the multifaceted way in which people make decisions.”

My Motivation: Characteristics that drive behaviors and expectations

My Attention: Ways we direct our attention and focus

My Connection: How we connect to devices, information and each other

My Watch: How we balance the constraints of time and how that changes across life events

My Wallet: How we adjust our share of wallet across life events

More: KPMG Report. Me, my life, my wallet

0

Raport Deloitte: „Global TMT Predictions 2018”

pl_FY18_Predictions_In_Flight_Infographic_ pl_FY18_Predictions_Augmented_Reality_Infographic

Prognozy dla sektora technologii, mediów i telekomunikacji. Które trendy technologiczne będą miały kluczowy wpływ na biznes w 2018 roku i jak zmienią zachowania i potrzeby klientów?

Rok 2018 w sektorze technologii, mediów, rozrywki i telekomunikacji zapowiada się niezwykle interesująco. Czy rzeczywistość rozszerzona stanie się zjawiskiem mainstreamowym? Jaki wpływ na działalność przedsiębiorstw będzie miało samouczenie się maszyn? Jak wygląda przyszłość smartfona?

Deloitte prognozuje, że w roku 2018 ponad miliard użytkowników smartfonów co najmniej raz stworzy treść opartą o technologię rozszerzonej rzeczywistości (AR), zaś ponad 300 mln będzie jej regularnymi użytkownikami (tworząc takie treści co miesiąc), podczas gdy dziesiątki milionów będą produkować i publikować takie treści w cyklu tygodniowym. Choć AR w kontekście roku 2018 nie jest niczym nowym, wyróżnia się jakością, zwłaszcza w odniesieniu do fotorealizmu. Dzięki postępowi technologicznemu zwiększyła się precyzja oddawania właściwości powierzchni, a skomplikowane algorytmy umożliwiają tworzenie cieni w scenach oświetlonych słońcem lub sztucznym światłem. Pozwala to budować doskonalszą iluzję świata.

W przyszłości AR umożliwi użytkownikom przeniesienie się na scenę z ulubionym wokalistą, tresurę tygrysa czy kopanie piłki z gwiazdami futbolu, słowem – znajdą się w tym samym miejscu, co osoby, przedmioty lub zwierzęta, które chcą pokazać na swoich filmach.

Według prognoz Deloitte do końca 2023 roku popularność smartfonów wśród dorosłych w krajach rozwiniętych przekroczy 90%, czyli będzie o 5 punktów procentowych większa niż w roku 2018. W ciągu pięciu najbliższych lat rynek smartfonów nadal będzie się powiększał pod względem zasięgu, wykorzystania, wielkości sprzedaży, wartości sumarycznej i średniej ceny sprzedaży. Co więcej, ulegnie on konsolidacji jako podstawowy kanał dostępu do usług i treści cyfrowych. Sukces smartfona będzie wynikiem szeregu innowacji, w większości niewidocznych dla użytkowników, ale wywierających wyraźny wpływ na ich działania dzięki ułatwieniom czy poprawie funkcjonalności (np. map czy zdjęć). Te niewidoczne innowacje powinny umożliwić urządzeniu dalszą “absorpcję” funkcjonalności coraz większej gamy przedmiotów materialnych i stopniowe wypieranie PC-tów z pozycji preferowanych urządzeń, dzięki przejmowaniu coraz większej liczby aplikacji cyfrowych.

Deloitte Global prognozuje, że w 2018 roku 45% dorosłych użytkowników smartfonów na całym świecie będzie niepokoić się, że są zbyt uzależnieni od telefonów przy wykonywaniu określonych czynności, podobnie jak 65% użytkowników w wieku od 18 do 24 lat. Młodsi nie będą przejmować się swoimi nawykami telefonicznymi. Zarówno młodzi, jak i starsi/dorośli użytkownicy z zadowoleniem korzystają z telefonów, niektórzy nawet do stu razy dziennie. Pilnują natomiast, by telefony nie rozpraszały ich przy wykonywaniu czynności, na których chcą się skupić.

Układ ten ma jednak i ciemne strony: na przykład nieuwaga przy prowadzeniu samochodu czy problemy ze snem psują relacje użytkowników smartfonów z otoczeniem, a nawet zagrażają życiu i zdrowiu ich i innych ludzi. Producenci telefonów, oprogramowania i aplikacji, a także operatorzy sieci skorzystaliby na próbach wspierania wysiłków konsumentów ukierunkowanych na polepszenie jakości snu, ostrożną jazdę i chodzenie czy dbałość o rodzinę i przyjaciół. Niektóre inicjatywy z pewnością przyczynią się do polepszenia jakości życia, inne zaś mogą nawet ocalić komuś życie.

Zdaniem Deloitte, do końca 2018 roku bezpośrednio programowalne macierze bramek (FPGA- field programmable gate arrays) i specjalizowane układy scalone (ASICs) będą stanowić ponad 25% wszystkich czipów, wykorzystywanych do przyspieszenia samouczenia się maszyn w centrach danych. Nowe rodzaje czipów radykalnie zwiększą wykorzystanie funkcji uczenia maszynowego, co umożliwi zmniejszenie energochłonności aplikacji przy jednoczesnym zwiększeniu ich czułości, elastyczności i możliwości. W przeszłości najpopularniejszym rodzajem czipów dla samouczących się maszyn były procesory graficzne (GPU), które w roku 2018 pozostaną największą i nadal rosnącą częścią tego rynku.

Według Deloitte, w roku 2018 wzrośnie wykorzystanie funkcji samouczenia się maszyn w średnich i dużych przedsiębiorstwach. Liczba wdrożeń i projektów pilotażowych opartych o tę technologię podwoi się w porównaniu do roku 2017, by ponownie dwukrotnie wzrosnąć do roku 2020. Ponadto technologie specjalistyczne, takie jak interfejsy programowania aplikacji (API) i sprzęt dostępny w chmurze zapewnią dostęp każdej firmie, bez względu na wielkość. Postęp technologiczny obejmujący pięć najważniejszych kwestii ułatwi i przyspieszy proces opracowywania rozwiązań dotyczących uczenia maszynowego. Trzy z nich – automatyzacja, redukcja liczby danych i przyspieszenie szkolenia – sprawią, że uczenie maszynowe stanie się łatwiejsze, szybsze i tańsze. Pozostałe dwie – interpretowalność modelu i lokalne uczenie maszynowe – umożliwią zastosowanie aplikacji w nowych dziedzinach, co powinno przyczynić się do poszerzenia rynku.

Według prognoz Deloitte, w roku 2018 transmisje na żywo wygenerują 545 mld USD przychodów bezpośrednich, czyli o 1% więcej niż w roku ubiegłym. Znacząca większość przychodów z wydarzeń udostępnianych na żywo będzie generowana przez sektory tradycyjne, zaś pozostała część – przez streaming i eSport. Live TV i transmisje radiowe wygenerują około 72% sumy przychodów, przy czym udział telewizji będzie największy, rzędu 358 mld USD z reklam i subskrypcji. Choć niemal cały przychód z Live TV generują formaty tradycyjne, gatunki nowe, przede wszystkim streamingi wideo i eSport, mają w nim coraz większy udział. Wydaje się, że w roku 2018 największym rynkiem tworzącym content do streamingu wideo pozostaną Chiny.

Zdaniem Deloitte do końca 2018 roku 50% dorosłych użytkowników w krajach rozwiniętych będzie subskrybować co najmniej po dwa rodzaje mediów internetowych w trybie online-only, a do końca 2020 roku wskaźnik ten zwiększy się do czterech. Dzięki urządzeniom ułatwiającym dostęp do subskrybowanych mediów, stale rosnącej prędkości transmisji i prostym procedurom subskrypcji zwiększa się opłacalność i łatwość użycia mediów online-only. Ekspansja witryn smartfonowych umożliwia wyświetlanie artykułów informacyjnych w sposób bardzo zbliżony do formatu gazetowego. W miarę wzrostu zasięgu spada jednak wielkość przychodów przypadających na czytelnika, przeglądarkę, pobraną reklamę czy kliknięcie. W tej sytuacji niektórzy wydawcy uznają próby generowania przychodów z reklam online za stratę czasu. Twórcy treści skupią się zatem na zwiększaniu przychodów z subskrypcji online i na tworzeniu coraz atrakcyjniejszych i bardziej różnorodnych pakietów subskrypcyjnych.

Zdaniem Deloitte, w 2018 roku 10% mieszkańców Ameryki Północnej powyżej 18 roku życia będzie uczestniczyć w co najmniej czterech akcjach jednoczesnego blokowania reklam, bo cierpią na reklamofobię. Ludzie blokują reklamy na swoich komputerach i urządzeniach mobilnych, usiłują pozbyć się niechcianych treści reklamowych za pomocą inteligentnych telewizorów, nagrywarek cyfrowych czy technologii strumieniowych, obejmujących wideo na żądanie i dostęp do muzyki. Stosuje się również proste metody blokowania, takie jak zmiana kanału radiowego lub telewizyjnego.

Wydaje się jednak, że nie ma możliwości zablokowania wszystkich reklam, które serwowane są użytkownikom. Te kategorie reklam, których nie da się łatwo zablokować, będą zapewne najszybciej się rozwijać w nadchodzących latach. Reklamodawcy zainteresowani unieszkodliwieniem blokady powinni naturalnie koncentrować się na urządzeniach mobilnych i mediach społecznościowych. Reklamofobia to duży problem: najwięcej reklam blokują ludzie młodzi, lepiej wykształceni i więcej zarabiający, czyli ci, o których najbardziej zabiegają reklamodawcy.

Deloitte prognozuje, że w latach 2018 i 2019 popularność telewizji w tej grupie wiekowej w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii spadnie o 5 do 15% rocznie. Choć przedział wartości prognozowanych spadków rocznych jest dość szeroki, faktyczna wartości może być bliska jego dolnej granicy, a to dzięki słabnięciu wpływu czynników odrywających młodych ludzi od tradycyjnej telewizji. Jeżeli chodzi o smartfony, komputery, media społecznościowe, YouTube i streaming wideo, to wydaje się, że na trzech dużych rynkach angielskojęzycznych są one blisko granicy nasycenia. Można zatem przyjąć, że choć młodzi ludzie z grupy wiekowej 18-24 będą coraz krócej oglądać tradycyjną telewizję, to dwucyfrowe spadki będą raczej wyjątkiem, nie regułą.

Zdaniem Deloitte, w roku 2018 jedna piąta mieszkańców Ameryki Północnej będzie korzystać w domu wyłącznie z sieci komórkowych (mobile-only) by uzyskać dostęp do informacji, zaś do roku 2022 nawet 30 do 40% użytkowników może korzystać z domowego internetu bezprzewodowego przy użyciu technologii komórkowych i FWA (stacjonarnych łączy bezprzewodowych). Powody mogą być różne: często telefon komórkowy jest jedynym urządzeniem zapewniającym dostęp do internetu, zwłaszcza poza miastem. Czasem decydują o tym inne czynniki, takie jak poziom dochodów, samotność, możliwość korzystania z lepszych, szybszych łączy i wyższych limitów miesięcznych. Upowszechnienie dostępu do internetu metodą mobile-only będzie miało znaczące krótkoterminowe skutki dla firm, które kontaktują się z klientami przez internet. W roku 2018 będzie dotyczyło prawie wszystkich przedsiębiorstw z sektora dóbr konsumpcyjnych. W takich przypadkach firmy korzystające z internetu jako kanału sprzedaży towarów lub usług finansowych będą rozważały możliwość wykorzystania technologii wąskopasmowych, zapewniających zasięg klientom korzystającym wyłącznie z telefonów komórkowych.

Deloitte przewiduje, że w roku 2018 miliard przelotów pasażerskich (czyli około 1/4 pasażerów) będzie wykorzystywać samoloty z usługą Wi-Fi, umożliwiające dostęp do danych, a nawet korzystanie z łączności głosowej. W porównaniu z rokiem 2017 oznacza to wzrost o 20%. W roku 2018 wzrośnie zarówno popularność, jak i dochodowość tej usługi, a to dzięki coraz większemu zasięgowi, prędkości połączeń i zwiększeniu możliwości przetwarzania danych podczas lotu. Wykorzystanie tej technologii stanie się bardziej ekonomiczne dzięki postępowi technologicznemu, obejmującemu łączność satelitarną i systemy łączności powietrze-ziemia (ATG). Wzrośnie zarówno prędkość, jak i możliwości przetwarzania danych, co poprawi jakość doświadczenia użytkownika i spowoduje spadek cen. W związku z tym linie lotnicze będą musiały znaleźć odpowiedzi na istotne pytania, dotyczące wyboru technologii: Czy korzystać z łączności satelitarnej, ATG czy z obu? Czy samemu zarządzać jakimś zakresem świadczonych w ten sposób usług? W jaki sposób wykorzystać tę technologię, by zapewnić rozrywkę pasażerom?

Kontakt: Jan Michalski , Partner Deloitte, Jakub Wróbel, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu