Marketing Archive

0

Hutchison Ports Gdynia – Dobry rok 2019

Ponad 650 statków obsłużonych w ciągu roku i 380 tys. TEU kontenerów przeładowanych przez suwnice nabrzeżowe to najkrótsza recenzja pracy dokerów Hutchison Ports Gdynia w 2019 r.
Terminal w Gdyni to jeden z 52 terminali grupy Hutchison Ports, spółki zależnej międzynarodowego konglomeratu CK Hutchison Holdings – wyjaśnia Jan Jarmakowski, Prezes Zarządu, Dyrektor Zarządzający Hutchison Ports Gdynia (HPG).

Jan Jarmakowski, Prezes Zarządu, Dyrektor Zarządzający Hutchison Ports Gdynia


Działający już ponad 15 lat terminal zajmuje trwałe miejsce w sieci połączeń Gdyni z portami Morza Północnego oraz dobrą pozycję na polskim rynku. To trzeci pod względem przeładunków morski terminal kontenerowy w Polsce z siecią połączeń intermodalnych z ośrodkami przemysłowymi w Polsce i krajach sąsiadujących. Tygodniowo z terminalu zapewniamy 40 połączeń intermodalnych – mówi prezes Jarmakowski i dodaje, że zarząd pracuje, by zwiększyć ich ilość do 50 pociągów tygodniowo. PKP Cargo, PCC Intermodal oraz Loconi Intermodal dominują na rynku przewozów kontenerów transportem kolejowym. Z portami morskimi na Morzu Północnym i Bałtyku regularne połącznia zapewniają Hapag Lloyd, Unifeeder, Euroafrica oraz Containership. Do nabrzeża Hutchison Ports Gdynia co tydzień dobija około 15 jednostek różnej wielkości. Są to feedery oraz statki bliskiego zasięgu.


Inwestycje Urzędu Morskiego i Zarządu Morskiego Portu Gdynia sprawiają, że terminal ma szansę w niedługim czasie przyjmować większe jednostki. Montaż systemu precyzyjnego wprowadzania statków, powiększenie obrotnicy w porcie wewnętrznym, poszerzenie wejścia do portu pozytywnie przyjęto w terminalu i grupie Hutchison Ports. Oczekujemy na statki o długości do 400 m – mówi prezes Jarmakowski i dodaje: dlatego modernizujemy 85 m nabrzeża, które zostanie pogłębione z 13 m do 15,5 m. Suwnice nabrzeżowe STS o zasięgu do 22 rzędów kontenerów pozwolą na obsługę jednostek o szerokości 60 m. W celu zwiększania potencjału przeładunkowego HPG zamierza wziąć udział w przetargu o tereny przy nabrzeżu Bułgarskim, wynajmowane obecnie przez Portowy Zarząd Techniczny, które sąsiadują z Gdynia Container Terminal.
Obsługę klientów w terminalu powinno poprawić wprowadzenie Port Community System. HPG podpisał porozumienie z Polskim PSC i zamierza wnieść swoją wiedzę związaną z wykorzystaniem PSC w polskich portach. To należący dzisiaj do grupy Hutchison Ports, brytyjski port kontenerowy Felixstowe był pierwszym portem, który na duża skalę wprowadził przed wielu laty PCS. Dziś przez port ten przemieszcza się niemal 4 mln TEU kontenerów oraz obsługuje się około 3 tys. statków rocznie. Wprowadzenie w portach polskich zintegrowanego informatycznego systemu obsługi klientów morskich i lądowych wprowadziło by istotny postęp w działalności naszych portów i znacznie zwiększyło ich konkurencyjność na rynku transportu morskiego. A trzeba zaznaczyć, że podaż kontenerów w polskich portach rośnie dynamicznie od kilu lat i w 2019 r. przekroczyła 3 mln TEU.


Nie tylko samymi kontenerami żyje gdyński terminal grupy Hutchison. W terminalu przeładowuje się również drobnicę. Na naszym nabrzeżu obsługiwaliśmy elementy kompletnych farm wiatrowych, były również rury gazowe dla firmy Gaz System, przeładowywaliśmy elementy dźwigów, stal w kręgach oraz ładunki ponadgabarytowe – wylicza prezes HPG. Istotną usługą terminalu jest formowanie kontenerów. Ważną rolę w sprawnej obsłudze kontenerów jest dobra współpraca ze służbą celną oraz innymi służbami sprawdzającymi jakość produktów wwożonych przez HPG na teren Unii Europejskiej – podkreśla prezes Jarmakowski.
W sąsiedztwie terenu dzierżawionego przez PZT operuje najnowocześniejszy mobilny skaner Służby Celnej, przez który co jakiś czas przejeżdża ciągnik z kontenerem. Cały terminal czasowego składowania jest pod dozorem Służby Celnej. Zapewnia to bezpieczeństwo obrotu handlowego między rynkiem światowym a europejskim obszarem celnym, uszczelnia granice i zapobiega przestępczości. Jest propozycja, by skaner umieścić na terenie położonym między terminalem HPG oraz BCT. Powinno to sprawić, że zachowana będzie strefa bezpieczeństwa i będzie on intensywniej wykorzystywany na ciągu transportowym.
Gdyński terminal działa w silnej sieci terminali Hutchison Ports, która obejmuje 52 porty, usytuowane w 27 krajach na wszystkich kontynentach. W 2019 r. w terminalach Grupy przeładowano 86 mln TEU kontenerów, co pozycjonuje Hutchison Ports na 2. miejscu wśród globalnych graczy zajmujących się przeładunkami kontenerów. Właścicielem grupy Hutchison Ports jest CK Hutchison Holdings Limited (CK Hutchison) z siedzibą w Hongkongu. Jest to międzynarodowy koncern znany z zaangażowania w rozwój innowacji w transporcie i rozwoju technologii w różnych obszarach gospodarki. Należąc do CK Hutchison firmy działają w około 50 krajach i zatrudniają ponad 300 tys. osób. Notowany na giełdzie CK Hutchison zanotował obrót w wysokości około 453 mld HKD (58 mld USD) w 2018 r. Działa nie tylko w branży portowej ale również w telekomunikacyjnej, energetycznej, finansowej, transportowej oraz detalicznej. I akcent charytatywny z ostatniej chwili. Wspierając organizacje walczące z koronawirusem należąca do CK Hutchison Fundacja Li Ka Shing przekazała 250 tys. chirurgicznych masek organizacjom społecznym zaangażowanym w walkę z wirusem w Hongkongu.
Tekst i zdjęcia Marek Grzybowski

Skaner Służby Celnej w Hutchison Port Gdynia
0

Explore alternative digital-learning strategies

Managers can’t push the pause button on capability building, so the moment belongs to virtual learning. Some tactics and strategies can help.

As businesses around the world postpone and cancel in-person meetings in response to the novel coronavirus (or SARS-CoV-2), which causes the COVID-19 disease, workplace learning is emerging as one of the earliest and hardest-hit business activities. Based on our observations as of early March, roughly one-half of in-person programs through June 30, 2020, have been postponed or canceled in North America; in parts of Asia and Europe, the figure is closer to 100 percent.

However, businesses can’t afford to put capability building on hold. Whether the effort is reskilling at the business-unit level or a company-wide aspirational transformation, companies can’t simply push the pause button on critical workplace learning, even as they move rapidly to put employee safety first.

To continue enabling and delivering value-creating efforts, learning leaders have a number of tactical steps they can consider to protect employees, adapt programs and delivery, and establish and expand virtual live learning. Digital and virtual learning programs were already on the rise before COVID-19 struck, and we already see a marked increase in such learning programs, which many younger employees embrace.

Beyond tactical steps, there are strategic measures, such as exploring alternative digital learning strategies, that managers can develop during this time of social distancing. The stronger learning capabilities that emerge could stand as a positive long-term outcome from this sobering period. 1

Six best-practice actions, ranging from the immediate and tactical to the strategic, can help maintain the momentum and benefits of workplace-learning programs and help build a new foundation for effective virtual learning. These actions are establishing a learning-response team, protecting employees in in-person programs, adapting delivery, promoting digital learning, exploring alternative digital strategies, and practicing and preparing for multiple outcomes.

Set up a COVID-19 learning-response team

Practice and prepare for multiple outcomes

In any extraordinarily uncertain environment, scenario-planning techniques should be part of any approach. A cross-functional COVID-19 learning-response team should focus on practicing decision making and communication under a variety of potential scenarios. Is the virus seasonal? Is it possible that travel restrictions may be lifted by May or so? If so, the team might consider prebooking post-May capacity to deliver programs then—perhaps with generous cancellation policies attached. Similarly, if demand for digitally delivered learning shows a sustained increase, the team should make sure it understands the underlying capacity needs to deliver it and to address any technology limitations in advance.

To get a sense of how such planning can play out, consider evaluating the scenarios described in “COVID-19: Implications for business,” and establish a plan for what workplace learning looks like under each. Practicing responses under different assumptions will enable teams to pressure test response plans for COVID-19 and may boost confidence when the time comes to execute them.


Learning leaders who implement a thoughtful response plan for COVID-19 can minimize the disease’s impact on capability building and ensure the safety of learners. Expanding learning opportunities—and improving learning overall—can also ultimately serve as a bright spot for organizations through this difficult period.

About the authors: Alok Kshirsagar is a senior partner in McKinsey’s Mumbai office; Tarek Mansour is a senior partner in the Dubai office; and Liz McNally is a partner in the New York office, where Marc Metakis is an associate partner.

More: www.mckinsey.com

0

EY: Znaczenie popytu zagranicznego dla wzrostu gospodarczego w Polsce

Ważnym elementem dyskusji na temat wzrostu gospodarczego Polski powinno być zrozumienie, w jakim stopniu wzrost ten jest napędzany popytem krajowym, a w jakim popytem zagranicznym. W tym celu Zespół Analiz Ekonomicznych EY opracował podejście do oszacowania kontrybucji zagranicznego popytu finalnego do wzrostu wartości dodanej (~PKB) w Polsce. Opiera się ono na oszacowaniu krajowej wartości dodanej (KWD), wytworzonej w Polsce, która jest finalnie nabywana za granicą. Wielkość ta będzie wyrażana jako procent całkowitej wartości dodanej wytwarzanej w Polsce. Szacunki przybliżające rolę popytu zagranicznego dla polskiej gospodarki będą aktualizowane co kwartał.

Od początku transformacji gospodarczej polskie przedsiębiorstwa zaczęły integrować się w ramach międzynarodowych łańcuchów wartości dodanej (ang. global value chains, GVC), które są siecią powiązanych etapów produkcji towarów i usług, która obejmuje wiele krajów i sektorów (poszczególne etapy produkcji odbywają się w różnych gospodarkach). W ramach typowego międzynarodowego łańcucha wartości, importowane towary i usługi są łączone z krajowymi w procesie wytwarzania produktów przeznaczonych do dalszej sprzedaży (jako dobra finalne bądź pośrednie). Szybki rozwój globalnych łańcuchów wartości był związany w ostatnich dziesięcioleciach z obniżaniem się kosztów transportu, rozwojem technologii telekomunikacyjnych oraz zmniejszaniem administracyjnych barier handlu międzynarodowego (m.in. ceł). Procesy te przyczyniły się do wzrostu korzyści (ale też i ryzyka, o czym dalej) z podziału procesów produkcji na krótkie odcinki, składające się w niektórych przypadkach z pojedynczych czynności (np. montowanie, pakowanie).

Umiędzynarodowienie procesów produkcyjnych zwiększyło wartość eksportu w relacji do PKB, nie dając jednak pełnego obrazu znaczenia koniunktury zagranicznej dla gospodarki krajowej. W szczególności, taki eksport może w znacznym stopniu bazować na importowanych komponentach i de facto tylko niewielka część wartości produktu sprzedawanego za granicę może powstawać w kraju. Ponadto wyeksportowany półprodukt może wrócić do Polski w formie bardziej przetworzonego zaimportowanego dobra. W rezultacie, znaczenie popytu zewnętrznego dla wzrostu krajowej gospodarki przybliża nie sama wartość eksportu, lecz ta część krajowej wartości dodanej, która jest finalnie nabywana przez podmioty zagraniczne (dalej także eksport wartości dodanej – ang. value-added exports, VAX).

Podobnie, przy analizie popytu krajowego należy uwzględnić, w jakim stopniu np. nabywane przez konsumentów produkty są wytworzone w kraju, a w jakim zawierają one w sobie zagraniczną wartość dodaną. W skrajnym przypadku dobra konsumowane mogłyby być w całości nabywane z importu (bez krajowej wartości dodanej). Niestety, w komentarzach ekonomicznych ten fakt jest powszechnie pomijany, a znaczny wzrost konsumpcji – mimo że w powyższym przypadku prowadzący wyłącznie do wzrostu importu – jest „mechanicznie” interpretowany jako główny motor wzrostu polskiej gospodarki.

Zgodnie z wyliczeniami EY, na podstawie międzynarodowych tablic przepływów międzygałęziowych (WIOD ), w latach 1995-2014 udział krajowej wartości dodanej (wytworzonej w Polsce) finalnie nabywanej za granicą w polskiej wartości dodanej ogółem wzrósł z 16% do 34% . Tym samym Polska doświadczyła największego, po Litwie, Irlandii i Węgrzech – trzech zdecydowanie mniejszych gospodarek, wzrostu ekspozycji na zagraniczny popyt finalny liczony zmianą udziału wartości dodanej absorbowanej za granicą w wartości dodanej ogółem. Równocześnie oznacza to, że w latach 1995-2014 ponad połowa wzrostu gospodarczego w Polsce była generowana przez wzrost zagranicznego popytu finalnego na wartość dodaną wytwarzaną w kraju .

Zasadniczym wyzwaniem dla oszacowania kontrybucji popytu zewnętrznego do wzrostu PKB Polski po 2014 r. jest brak aktualnych tablic przepływów międzygałęziowych WIOD . Zespół Analiz Ekonomicznych EY opracował jednak metodę pozwalającą oszacować poziom eksportu wartości dodanej, jak i jego wkładu do wzrostu gospodarczego w Polsce także w ostatnich latach. W szczególności, metoda ta bazuje na wykorzystaniu tablic WIOD, uproszczonym założeniu, że w kolejnych latach deflator VAX jest równy deflatorowi wartości dodanej ogółem, a także oszacowanej historycznej zależności między zmianą relacji eksportu do PKB a zmianą wskaźnika VAX.

Historycznie powyższa metoda pozwalała oszacować krajową wartość dodaną absorbowaną za granicą (jako % wartości dodanej ogółem w gospodarce), przy bardzo niewielkim błędzie. W szczególności, zgodnie z naszymi wyliczeniami, w 2014 r. wartość dodana ogółem (w cenach stałych) była wyższa o 64,6% od wartości dodanej w 2000 r. Kontrybucja VAX do wzrostu wartości dodanej wyniosła 34,8 pkt. proc. albo 53,8% wzrostu wartości dodanej. Dla porównania, według Hagemejer (2017), skumulowany wzrost wartości dodanej wyniósł w tym okresie 64%, w tym VAX wygenerował 34,4 pkt. proc. albo 53,8% wzrostu wartości dodanej (minimalna różnica w skumulowanym wzroście wartości dodanej może wynikać z zaokrągleń i/lub rewizji danych w późniejszych latach, stąd minimalna różnica w skumulowanym wzroście VAX). Okazuje się zatem, że w przypadku skumulowanego wkładu VAX do wzrostu wartości dodanej wyliczenia EY są zgodne z wyliczeniami Hagemejer (2017) z dokładnością do 1 miejsca po przecinku (!).

Szacunki EY wskazują na systematyczny wzrost znaczenia popytu zagranicznego na wartość dodaną wytwarzaną w Polsce. Krajowa wartość dodana nabywana finalnie za granicą (jako % wartości dodanej wytwarzanej w Polsce ogółem) wzrosła z ok. 16% w 1995 r. do ok. 39% w 2019 r. Obok wielu zalet związanych ze wzrostem udziału Polski w międzynarodowych sieciach wartości, wiąże się z tym ryzyko zwiększonej ekspozycji na zaburzenia popytu zewnętrznego oraz zakłócenia w łańcuchach dostaw.

Obliczenia EY pokazują równocześnie, że kontrybucja popytu zewnętrznego do wzrostu PKB w Polsce w latach 2009-2019 wyniosła prawie 2/3! Okazuje się, że przez 10 kolejnych lat (do 2018 r. włącznie) to wzrost eksportu wartości dodanej w największym stopniu przyczynił się do wzrostu polskiej gospodarki. Pokazuje to, że głównymi autorami sukcesu polskiej gospodarki były przedsiębiorstwa, które (bezpośrednio lub – jako krajowi poddostawcy – pośrednio) skutecznie konkurowały o zwiększanie swoich udziałów na rynkach zagranicznych. Wnioski z naszej analizy stoją równocześnie w sprzeczności z często powielaną w dyskusji publicznej tezą, jakoby to konsumpcja była od lat głównym silnikiem wzrostu PKB w Polsce.

Sytuacja zmieniła się jednak w 2019 r. W warunkach spowolnienia u naszych partnerów handlowych kontrybucja popytu zewnętrznego do wzrostu PKB w Polsce po raz pierwszy od wielu lat miała mniejsze znaczenie niż wzrost popytu krajowego. Był to także pierwszy od 2009 r. rok, w którym nie odnotowano wzrostu wartości eksportu w relacji do PKB w Polsce.

Nie ulega wątpliwości, że długookresowe tempo wzrostu PKB jest uwarunkowane stroną podażową, w tym konkurencyjnością krajowych przedsiębiorstw. W opracowaniu podkreślamy natomiast rolę popytu zewnętrznego (w kontrze do powtarzanej tezy o „konsumpcji jako motorze wzrostu polskiej gospodarki”) ze względu na kluczowe znaczenie zagranicznych podmiotów jako finalnych nabywców wartości dodanej wytworzonej przez krajowe przedsiębiorstwa. Uwzględniając równocześnie niekorzystne tendencje demograficzne, które będą negatywnie oddziaływać na wielkość rynku wewnętrznego, tempo wzrostu gospodarczego w Polsce będzie w znacznym stopniu zależeć od naszej zdolności do dalszego zwiększania eksportu wartości dodanej.

Więcej informacji na stronie Zespołu Analiz Ekonomicznych EY >>>

1  World Input-Output Database, http://www.wiod.org/home – międzynarodowe tablice przepływów międzygałęziowych, zawierające dane dla 43 krajów w podziale na 56 sektorów gospodarki (według klasyfikacji International Standard Industrial Classification revision 4, ISIC Rev. 4) dla lat 2000-2014.
2 Zob. również W. Mroczek, Więcej krajowej wartości dodanej w polskim eksporcie, Obserwator Finansowy, 22.02.2019.
3 Zob. także J. Hagemejer (2017), Trade and growth in the New Member States. The role of global value chains, Emerging Markets Finance and Trade.
4 OECD publikuje własne międzynarodowe tablice przepływów międzygałęziowych, zawierające w ostatniej edycji z 2018 r. dane dla 64 krajów w podziale na 36 sektorów przemysłowych gospodarki dla lat 2005-2015 oraz wstępny szacunek dla 2016 r.

O firmie EY

EY jest światowym liderem rynku usług profesjonalnych obejmujących usługi audytorskie, doradztwo podatkowe, doradztwo biznesowe i doradztwo transakcyjne. Na całym świecie EY ma ponad 700 biur w 150 krajach, w których pracuje ponad 270 tys. najlepszych specjalistów. Łączą ich wspólne wartości i przywiązanie do dostarczania klientom najwyższej jakości usług. Misją EY jest  – „Building a Better Working World”, bo lepiej funkcjonujący świat to lepiej funkcjonujące gospodarki, społeczeństwa i my sami.

EY w Polsce to ok. 4000 specjalistów pracujących w 7 biurach: w Warszawie, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu oraz w Centrum Usług Wspólnych EY.
EY Polska był wielokrotnie nagradzany przez media biznesowe tytułami najlepszej i najskuteczniejszej firmy doradztwa podatkowego, firma wygrywała również rankingi na najlepsza firmę audytorską.

0

Solving the digital and analytics scale-up challenge in consumer goods

Many consumer-goods companies have entered the digital and analytics race, but very few are scaling impact. Here’s what leaders are doing right.

Ask any consumer-goods executive if his or her company has invested in digital and analytics, and you’ll almost certainly get an affirmative response. But ask whether those investments have yielded the desired results—and more than half of the time the answer will be no. Our research shows that only 40 percent of consumer-goods companies that have made digital and analytics investments are achieving returns above the cost of capital. The rest are stuck in “pilot purgatory,” eking out small wins but failing to make an enterprise-wide impact. The value at stake isn’t trivial: our analysis suggests that a company’s aptitude at scaling up digital and analytics programs is correlated with its financial performance. In this article, we describe the most common pitfalls that companies encounter in their journey toward digital and analytics scale-up. We also explore an emerging recipe for sustained success.

Measuring digital and analytics maturity—and its value

The consumer-goods industry has some catching up to do when it comes to digital maturity. Among 11 industries analyzed in the latest McKinsey Digital Quotient 1 survey, consumer goods ranks third lowest (Exhibit 1). The industry does much better in a comparison of analytics maturity, coming in at fifth place. This isn’t surprising: most consumer-goods companies have focused on established analytical areas (such as pricing) that require relatively little direct consumer data. Sectors with more direct consumer connections, such as retail, have focused more on digital capabilities to enable an omnichannel consumer experience. Within the consumer-goods industry, the companies with the highest levels of digital and analytics maturity are creating significant value. Between 2010 and 2018, the compound annual growth rate (CAGR) for the total shareholder returns (TSR) of the most mature digital and analytics performers—those in the top quintile—was 19.2 percent, approximately 60 percent higher than the 12.3 percent CAGR for bottom-quintile companies. While that analysis doesn’t prove causality, the correlation is compelling. And in light of the growth challenge that the industry is up against, the call to action is loud and clear: either fully tap into the power of digital and analytics, or get left behind.

Drawing on our experience working with consumer-goods players around the world, we have identified the four most common failure modes—the mistakes that hinder organizations from capturing value at scale from digital and analytics:

  • Neglecting to connect digital and analytics programs to the enterprise strategy. Laggards tend to treat digital and analytics efforts as side projects rather than important enablers of enterprise-wide priorities. Not surprisingly, these efforts struggle to get the attention and resources they require to succeed.
  • Making big investments prematurely. Some companies, enamored of having the latest technology, invest in digital and analytics before they thoroughly understand what the business truly needs and what will deliver significant impact. This failure mode tends to come in two flavors: a company either pursues a costly, all-encompassing “data lake,” without carefully thinking through exactly what that data lake will enable, or invests in a new technology stack in efforts to simplify or harmonize core platforms (such as enterprise-resource-planning systems), only to find that today’s best-in-class tech stack becomes outdated just two years later.
  • Holding out for “perfect” hires. Laggards spend as much as six months searching for two or three data scientists or wait until they feel they’ve found the “perfect” hire to lead the team. While it’s not wrong to look for the best data scientists, data engineers, designers, and other skilled people to fill critical roles, there are several ways to accelerate progress while building your technical bench—such as training internal talent, disaggregating roles, or partnering for new capabilities.
  • Underinvesting in change management. Executives often tell us that they wish they’d spent as much or more on change management as they did on technology. Without senior business leaders committed to role modeling the changes and a comprehensive plan for encouraging adoption by frontline employees, new techniques won’t stick. As a rule of thumb, digital and analytics leaders should allocate their energy and investment as follows: 25 percent on data, 25 percent on technology, and 50 percent on change management.

MORE: www.mckinsey.com

About the authors: Ford Halbardier is an associate partner in McKinsey’s Dallas office, where Brian Henstorf is a partner; Robert Levin is partner in the Boston office; and Aldo Rosales is an associate partner in the Mexico City office.

0

Dompress: Jak dużo mieszkań kupowanych jest inwestycyjnie?

Czy liczba mieszkań nabywanych w celach inwestycyjnych rośnie? W których projektach deweloperskich najczęściej kupowane są lokale pod wynajem? W jakiej cenie można znaleźć najtańsze mieszkania? Sondę przeprowadził serwis nieruchomości Dompress.pl

Mirosław Kujawski, członek zarządu Develia S.A.  

Większość osób kupujących mieszkanie z myślą o wynajmie czy alokacji kapitału wybiera przede wszystkim małe, jedno lub dwupokojowe mieszkanie w projektach zlokalizowanych w centrach miast lub też w pobliżu większych ośrodków biznesu czy oświaty. Tego typu lokale dają najwyższą stopę zwrotu. Ich nabywcy nie mają też później trudności z ich szybką sprzedażą. Na rynku zwyczajnie brakuje tego typu oferty. Wystarczy wspomnieć, iż w typowym projekcie udział mieszkań o małej powierzchni waha się w okolicy 50 proc., co oznaczałoby, że niemal wszystkie niewielkie mieszkania kupowanie są przez inwestorów, zarówno w inwestycjach w centrum, jak i na obrzeżach miast.

W zależności od projektu, jego lokalizacji i struktury mieszkań zakup inwestycyjny może jednak dominować. Tak było w przypadku inwestycji Bastion Wałowa zlokalizowanej w centrum Gdańska, Kamienna 145 we Wrocławiu, czy Przy Mogilskiej w Krakowie, gdzie do 70 proc. liczby mieszkań nabywanych było z myślą o wynajmie. W zależności od projektu, ceny mniejszych lokali zaczynały się od 8 tys./mkw.

Zbigniew Juroszek, prezes Atal

W skali całej sprzedaży ilość mieszkań kupowanych inwestycyjnie to maksymalnie około 30 proc. Większość mieszkań nabywanych jest z przeznaczeniem na własne cele mieszkaniowe. Mamy dedykowaną ofertę lokali inwestycyjnych w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście. Projekty cieszą się dużym zainteresowaniem, a przy zakupie mieszkań można odliczyć podatek VAT. Ceny za metr kw. zaczynają się od 6300 zł netto.

Małgorzata Ostrowska, członek zarządu i dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Szacujemy, że w celach inwestycyjnych ponad 30 proc. klientów kupiło mieszkania w inwestycji Bliska Wola Tower na warszawskiej Woli u zbiegu ulicy Kasprzaka i alei Prymasa Tysiąclecia, w szczególności te o najmniejszych metrażach. Inwestycja łączy funkcje mieszkalne z biurowo-aparthotelowymi i usługowymi. Powstanie w niej 170 apartamentów i 407 małych biur o wysokim standardzie, które idealnie nadają się dla przedsiębiorców lub klientów-inwestorów zainteresowanych wynajmowaniem powierzchni biurowych. Lokal użytkowy na wynajem to inwestycja, która może przynieść więcej korzyści niż inne nieruchomości inwestycyjne, tym bardziej, że przy jego zakupie przedsiębiorca odliczy VAT. Od lokalu zakupionego w celach użytkowych, na wynajem, może odliczyć 23 proc. podatku praktycznie każdy, kto jest czynnym podatnikiem podatku od towarów i usług. Od lokalu mieszkalnego podatek VAT wynosi natomiast 8 proc. Własne biuro w Bliskiej Woli Tower można kupić już za 230 tys. zł netto. Podobna sytuacja jest w naszej prestiżowej inwestycji w centrum Szczecina, gdzie łącznie powstanie 480 lokali mieszkalnych i wiele z nich, zostało zakupionych za gotówkę i w celach inwestycyjnych. Najmniejszy lokal o metrażu ponad 28 mkw. kosztuje około 275,5 tys. zł.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu ROBYG SA.

Mniej więcej na stałym poziomie utrzymuje się liczba klientów inwestycyjnych, w Robyg to około 30-40 proc. zakupów. Dopasowujemy ofertę mieszkaniową do potrzeb kupujących i obserwujemy rynek elastycznie się do niego dostosowując. Należy równocześnie podkreślić, że kupujący są coraz bardziej świadomi i decyzje zakupowe opierają także na poza cenowych parametrach. Dla klientów oprócz renomy marki dewelopera, liczy się również dobra komunikacja drogowa i miejska, czy dostęp do placówek publicznych, jak ośrodki zdrowia, szkoły oraz sklepy.

Ponadto wprowadziliśmy na rynek nowy produkt – mikroapartamenty. Pierwsza tego typu inwestycja powstanie w sąsiedztwie projektu City Sfera w warszawskich Włochach. W dwóch budynkach Modern Space powstaną 402 lokale o metrażach od 17 mkw. do 39 mkw. w cenie od 239 tys. zł. Mikroapartamenty to nowoczesna forma inwestowania i doskonała lokata finansowa. Są atrakcyjnym rozwiązaniem m.in. dla osób poszukujących wygodnego lokum blisko miejsca pracy, alternatywą dla wynajmu lub hotelu, a dla studentów perspektywą inwestycyjną. Pozwalają także przedsiębiorcom na odliczenie VAT.

Andrzej Gutowski, wiceprezes Ronson Development, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu

Udział zakupów inwestycyjnych w naszych projektach wynosi średnio około 20-25 proc. Dla klientów kupujących mieszkania na wynajem kluczową rolę odgrywa lokalizacja. Największym zainteresowaniem cieszą się więc nieruchomości w centrach miast lub w ich okolicy, bardzo dobrze skomunikowane z resztą miasta. Odsetek mieszkań kupowanych pod kątem inwestycyjnym w takiej lokalizacji wyraźnie się zwiększa.

Interesującą opcją dla inwestorów jest koncepcja aparthotelu, którą zrealizowaliśmy w naszej wrocławskiej inwestycji Miasto Marina nad samą Odrą. Powstało w niej 151 lokali w wysokim standardzie w pięciu kameralnych apartamentowcach. Projekt jest położony vis-a-vis Politechniki Wrocławskiej. W tej chwili oferujemy w nim ostatnie apartamenty dwupokojowe.

Klienci kupują także mieszkania na wynajem w klasycznych projektach mieszkaniowych. W inwestycji City Link na warszawskiej Woli odsetek klientów, którzy kupują mieszkania na wynajem, przekracza 70 proc. W sąsiedztwie tego projektu realizowana jest stacja metra Płocka, której otwarcie planowane jest w kwietniu br. W ofercie zostały już obecnie ostatnie lokale.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Prowadzimy sprzedaż mieszkań w kilku inwestycjach w Warszawie. W zależności od lokalizacji grupa osób nabywających mieszkania w celach inwestycyjnych z przeznaczeniem na wynajem jest mniejsza lub większa. Największym zainteresowaniem inwestorów cieszą się projekty zlokalizowane w pobliżu stacji metra. Takim przykładem jest choćby inwestycja Metro Park. Budynek położony będzie zaledwie 5 minut pieszo od stacji metra Słodowiec. W ofercie mamy jeszcze mieszkania i mikroapartamenty od 21 mkw. do 65 mkw. Najtańszy lokal można kupić w cenie 290 tys. zł brutto. W styczniu 2020 roku rozpoczęliśmy też budowę inwestycji Apartamenty Oszmiańska 20, która znajduje się 450 metrów od stacji metra Targówek Mieszkaniowy. Najtańsze mieszkanie dwupokojowe kosztuje tam 363 tys. zł brutto.

Agnieszka Jaworska-Goździewska, Marketing i PR Manager w Nickel Development

Potwierdzamy duży udział klientów kupujących w celu inwestycyjnym. Z produktów będących w naszym portfelu najczęściej interesują się oni mieszkaniami w wieżowcu ST_ART Piątkowo w Poznaniu. Duży udział mają w nim dwupokojowe mieszkania o powierzchni około 40 mkw., obecnie bardzo popularne wśród wynajmujących. W aktualnej ofercie inwestycji ST_ART Piątkowo znajdują się mieszkania i apartamenty w cenie od 290 tys. zł brutto.

Magdalena Gąsienica-Samek, p.o. dyrektor marketingu Red – Real Estate Development

40 procent to dokładnie odsetek mieszkań kupowanych pod wynajem w naszym poznańskim Red Parku. W ostatnim czasie obserwujemy wzrost zainteresowania inwestorów tym właśnie projektem. We wrocławskiej Nowej Papierni odsetek kupujących inwestycyjnie jest jeszcze wyższy i wynosi około 70 proc. To właśnie z myślą m.in. o inwestorach stworzyliśmy apartamenty w Kamienicy pod Pelikanem. Budynek stoi w znakomitej lokalizacji, niedaleko ścisłego centrum Wrocławia. Lokalizacja jest dla inwestorów jednym z kluczowych czynników decydujących o wyborze. Zwracają także uwagę na wielkość mieszkań. Pod wynajem poszukują zwłaszcza lokali jednopokojowych lub dwupokojowych. W ostatnich latach inwestorzy stali się na wielu rynkach najważniejszą grupą nabywców i to oni napędzają popyt i dobrą koniunkturę.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Klienci kupujący mieszkania w celu inwestycyjnym stanowią około 20-30 proc. i wybierają zwykle małe lokale. Notujemy zakupy inwestycyjne, zarówno w warszawskiej inwestycji Przy Arsenale, jak i w gdańskim projekcie Wolne Miasto.

Jarosław Kozak, wiceprezes w Waryński S.A. Grupa Holdingowa

Gdańska inwestycja Atol to projekt mieszkaniowy, w którym lokale sprzedawane są głownie klientom w celu dalszego wynajmu. Na dzień dzisiejszy najtańsze mieszkania, które są w niej dostępne oferujemy w kwocie około 9330 zł/mkw. To cena zakupu mieszkania o powierzchni 56 mkw., do której należy doliczyć standardowe miejsce postojowe w garażu w kwocie 29,9 tys. zł lub z boksem na jednoślad  w cenie 38870 zł, albo miejsce postojowe naziemne za 15 tys. zł.

Kostiantyn Fedyna – członek zarządu grupy BY MADE

W naszym przypadku sprawa jest oczywista, Legnicka 60C to wrocławski projekt stworzony w odpowiedzi na potrzeby inwestorów, którzy zgłaszają coraz większe zainteresowanie lokalami na wynajem. W kręgu ich zainteresowania od długiego czasu są nieduże lokale i takie oferujemy. Największą popularnością cieszą się apartamenty inwestycyjne o powierzchni 18,5 mkw. oraz małe lokale dwupokojowe o metrażu 23 mkw. Przemawia za nimi nie tylko świetna lokalizacja, zapewniająca inwestorom wysokie stawki najmu, ale także atrakcyjna cena zakupu, od której dodatkowo można odliczyć podatek VAT. Dotyczy to również osób fizycznych, którym pomagamy w tym procesie. Ceny w aparthotelu Legnicka 60C zaczynają się od 189 tys. zł netto za apartament z wykończeniem pod klucz. Lokale będą wykończone i wyposażane w wysokim standardzie, co doskonale widać na przykładzie gotowego apartamentu pokazowego. Grupa BY MADE jako pierwsza we Wrocławiu umożliwia obejrzenie lokalu na tak wczesnym etapie realizacji projektu. Wykończeniem zajmuje się profesjonalny operator, któremu można powierzyć także zarządzanie wynajmem. W takim przypadku stopa zwrotu z inwestycji wynosi 7 proc.

Wojciech Duda, wiceprezes Duda Development

Inwestorzy stanowią znaczną część naszych klientów. Ich szczególnym zainteresowaniem cieszą się mieszkania o kompaktowym metrażu, zazwyczaj jedno lub dwupokojowe. W Poznaniu jest to inwestycja Fyrtel Wilda zlokalizowana u zbiegu ulic Sikorskiego i 28 Czerwca, natomiast w Łodzi – Diasfera Łódzka położona pomiędzy ulicą Kilińskiego i Targową.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

W niektórych inwestycjach, szczególnie tych w niewielkiej odległości od centrum, przeważają zakupy pod wynajem. Obecnie największym zainteresowaniem inwestorów, głównie ze względu na bardzo dobre połączenie z centrum transportem publicznym, cieszy się nasza nowa inwestycja w Warszawie przy ulicy Grochowskiej 230, w której większość mieszkań zostało już sprzedanych. Najtańsze, dostępne lokale są do nabycia w cenie od 410 tys. zł. Inwestorzy kupują mieszkania także w Zajezdni Wrocław, którą realizujemy przede wszystkim z myślą właśnie o nich. W tej inwestycji dominują mieszkania jednopokojowe typu studio, które są idealne pod wynajem. Ich ceny zaczynają się od 269,9 tys. zł. Do tego dochodzi dogodna lokalizacja na klimatycznym Nadodrzu oraz kompletna infrastruktura okolicy. To wszystko zachęca inwestorów, którzy postrzegają takie inwestycje jak pewną, rentowną lokatę kapitału.

Aleksandra Goller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w spółce mieszkaniowej Skanska

Nasze osiedla cieszą się dużym zainteresowaniem, zarówno wśród klientów indywidualnych, jak i inwestycyjnych. Tych drugich szczególnie przyciągają projekty usytuowane w okolicach biznes hubów. Wiedzą, że dobra lokalizacja, gęsta siatka komunikacji miejskiej i podwyższony standard to aspekty szczególnie ważne dla wynajmujących. W tego typu osiedlach inwestorzy upatrują możliwości najwyższej stopy zwrotu zainwestowanych środków. 

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development  

W przeciwieństwie do Warszawy, gdzie czasem połowę mieszkań w inwestycji sprzedawana jest na wynajem krótko bądź długoterminowy, w naszych projektach klienci przede wszystkim kupują w celu zamieszkania. Zdarzają się również nabywcy inwestycyjni, ale to raczej rodziny, które chcą na przykład kupić mieszkanie i dopóki dzieci nie dorosną planują je wynajmować. To olbrzymi plus naszych realizacji. Dzięki temu, społeczność mieszkańców jest bardzo zintegrowana i wszyscy traktują osiedla jak dom.  

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Duże zainteresowanie zakupem projektów w celach inwestycyjnych widzimy od wielu lat. Taki trend utrzymywał się również w minionym roku. Dlatego w ramach szerokiej oferty przygotowujemy różne projekty, które są atrakcyjne dla tego rodzaju klientów. Wybierają oni inwestycje zlokalizowane w ścisłym centrum Gdańska, jak np. Grano Residence, które są przeznaczone pod najem krótkoterminowy. Dużą popularnością cieszą się także inwestycje powstające w tzw. sypialni Gdańska i przeznaczone pod najem długoterminowy. W tym zakresie proponujemy lokale m.in. w Osiedlu Pastelowe w dzielnicy Łostowicach czy Osiedlu Zielone w Jasieniu. Na terenie Gdańska najtańsze mieszkanie jest dostępne w Osiedlu Pastelowe w cenie około 350 tys. zł brutto. Tańsze propozycje, już od 230 tys. zł klienci znajdą w ramach inwestycji zlokalizowanej w Rokitkach koło Tczewa.