Anti-equilibrium Archive

0

Ponad 200 kontenerowców o pojemności 3 mln TEU na kotwicy. Pandemia szansą dla Pomorza?

Po morzach pływa 5 350 kontenerowców. Ich łączna pojemność przekracza 23,7 mln TEU kontenerów. Dziś ponad 200 statków do przewozu kontenerów stoi na kotwicy lub cumach. Łącznie mogłyby one przetransportować 3 mln TEU kontenerów. To tyle ile przeładowały polskie terminale kontenerowe w 2019 r.

O skali zjawiska świadczy fakt, że 13% pojemności statków w marcu br. nie znalazło zatrudnienia – obliczyli eksperci firmy analitycznej  Alphaliner, którzy alarmują, że ogłoszone przez armatorów w ostatnich dniach zmiany w rozkładach rejsów prowadzą do  rekordowej wielkości nieaktywnej floty kontenerowców.

Zmiany w serwisach wprowadzili wszyscy wiodący operatorzy, bowiem brakuje towarów dla statków przewożących 3 mln TEU kontenerów. To tak, jakby z rynku zniknęły nagle wszystkie statki chińskiego operatora COSCO Group, czyli 478 jednostek o pojemności ponad 2,9 mln TEU, albo 10 armatorów wielkości UniFeeder (56 statków o pojemności  90,7 tys. TEU).

Już w końcu 2019 r. rosła liczba kontenerowców wyłączonych z eksploatacji  w serwisach liniowych. Jednak zmiany w rozkładach rejsów zaczęły zmieniać się pod koniec stycznia br. Szybko w portach azjatyckich spadało zapotrzebowanie na kontenery puste. Zmniejszyła się podaż kontenerów pełnych i już na początku marca zatrudnienia nie miało około 190 statków o pojemności 2,46 mln TEU.  To tak jak by bez zatrudnienia była cała flota  francuskiej  Grupy CMA CGM (486 statków o pojemności ponad 2,6 mln TEU). A to czwarty operator kontenerowy na świecie.

Rekordy na kotwicowiskach. W marcu już o 1 mln TEU przekroczono rekordowy wynik z czasów recesji w 2009 r., kiedy na cumach i kotwicowiskach stanęła flota kontenerowców o pojemności 1,5 mln TEU (ponad 200 statków). Wyłączenie z ruchu tak dużej  ilości jednostek do przewozu kontenerów nie dało się nawet usprawiedliwić przedłużeniem chińskiego nowego roku do końca lutego.  W marcu operatorzy liniowi nie odbudowali jednak połączeń, a wręcz odwrotnie – zaczęli kasować niektóre serwisy.  

Na początku kwietnia z powodu pandemii COVID-19 odwołano 212 rejsów – informują w najnowszym raporcie analitycy  Sea-Intelligence ds. rynku kontenerów, którzy zakładają, że odwołanych rejsów może być więcej.  Brak  kontenerów na pokładach statków w wyniku wstrzymania rejsów będzie w br. kosztować 15 wiodących operatorów ponad 6 mld dol. prognozują eksperci Sea-Intelligence.  To prawie równowartość zysku osiągniętego przez czołowych 15 operatorów liniowych w ubr., który wyniósł 5,9 mld dol.

250 rejsów mniej. W drugim kwartale odwołanych będzie ponad 250 zaplanowanych wcześniej rejsów –  prognozują analitycy Alphaliner w ostatnim raporcie zauważając, że  w niektórych serwisach potencjał transportowy zmniejszy się nawet o 30% w stosunku do dotychczasowej przepustowości połączeń transoceanicznych. A to będzie rzutowało na podaż kontenerów na krótkich trasach.

– Żaden segment rynku nie zostanie oszczędzony, zgodnie z zapowiedzianymi  ograniczeniami zdolności na prawie wszystkich kluczowych trasach – ostrzega portal Splash247 za analitykami Alphaliner, dodając: podczas gdy większe statki będą zastępować mniejsze jednostki na utrzymanych połączeniach, przewoźnicy będą zmuszeni do odstawienia znacznej części eksploatowanego tonażu.

Ta sytuacja wpłynie na efektywność zarówno połączeń oceanicznych jak i żeglugi bliskiego zasięgu. Maj będzie najsłabszym miesiącem w globalnym morskim transporcie  kontenerów  na całym świecie pod wpływem spowolnienia gospodarczego spowodowanego koronawirusem – ocenił rynek Rodolphe Saadé, dyrektor generalny CMA CGM w wypowiedzi dla Le Figaro.

Tonąca żegluga. Moody’s  już w połowie marca dokonał zmiany prognozy dla żeglugi ze stabilnej na ujemną. Prognoza dotyczy nie tylko przewozów kontenerów ale  wszystkich segmentów na najbliższych 18 miesięcy. Analitycy Moody’s stwierdzili, że zakładają, iż w 2020 r. zyski analizowanych wybranych firm żeglugowych spadną od około 6% do 10%

Jednak zyski firm żeglugowych w wymiarze światowym mogą zmniejszyć się o 25-30%, a więc do poziomu podobnego w 2016 r., kiedy po 40 latach działalności zbankrutował koreański armator Hanjin Shipping, który rocznie przewoził około 100 mln t towarów. Był to wówczas 7. armator na świecie z flotą około 150   statków (w tym 98 kontenerowców), zarządzający m.in. terminalami kontenerowymi w Long Beach oraz Seattle.

W Polsce wyraźnie zwolniła konsumpcja,  zatrzymała się lub zwolniła produkcja w fabrykach, które kooperują z odbiorcami z zachodu. W Polsce o pracę może obawiać się niemal 17,3 tys. osób zatrudnionych w sektorze motoryzacyjnym – szacuje ACEA, a straty wywołane kryzysem oblicza się na 43,5 tys. pojazdów. Zakłady nie produkują już od 15 dni – alarmuje Gazeta Prawna. Od połowy marca nie pracują fabryki samochodów w Tychach oraz silników w Bielsku-Białej należące do Fiat Chrysler Automobiles (FCA). Stanęły taśmy produkcyjne Opla w Gliwicach i silników w Tychach.

Stanęli polscy kooperanci Toyoty. Produkcję zatrzymał Volkswagen. Spadło zapotrzebowanie nie tylko na części do produkcji ale również na ich wymianę, ponieważ warsztaty samochodowe także pracują na zwolnionych obrotach. Koncern BSH na 3 tygodnie wstrzymał produkcję na wszystkich rynkach. Zawieszono działalność na taśmach produkujących sprzęt AGD marki Bosch i Siemens oraz ich kooperantów.  BSH zdecydował pod koniec zeszłego tygodnia, że czasowo wstrzyma produkcję nie tylko w polskich, ale także we wszystkich fabrykach w Europie, Turcji i Ameryce Północnej.

Zastój panuje w sklepach z wyrobami świątecznymi, ubraniami, sprzętem AGD. Po okresie boomu zatrzymały się zakupy w sklepach budowlanych i ogrodniczych. Wiele z tych artykułów produkowano w Azji. Zakupy elektroniki już kilku lat temu w dużym stopniu przeniosły się do internetu. W okresie pandemii wzrósł popyt na komputery, laptopy i smarfony. Bowiem nadszedł czas pracy w domu i nauki wirtualnej.

Jak wynika z danych porównywarki cen, od czasu rozpoczęcia kwarantanny, o 41 proc. wzrosło zainteresowanie laptopami i o 39 proc. monitorami- informuje Wprost. A ten sprzęt na polskich półkach głównie pochodzi z Chin.

W 2019 r. elektronikę w sieci kupowało w Polsce 71% konsumentów, a artykuły spożywcze zaledwie 10%. 57% Polaków dokonuje zakupów online, a 66% szuka w sieci informacji o produktach i ich cenach – wynika z badania przeprowadzonego przez EY w 2019 r. Dziś, w czasach zamkniętych galerii handlowych, barów i restauracji, obraz polskich zakupów w sieci wygląda na pewno korzystniej dla sprzedaży przez internet.

Szansa dla Strefy i Pomorza. Nawet jeśli produkcja i konsumpcja się odbudują można spodziewać się spadku podaży kontenerów w polskich terminalach kontenerowych w drugim kwartale tego roku. W skali roku w scenariuszu pesymistycznym może to być nawet około 300 tys. TEU kontenerów mniej. Ale pandemia jest również szansą, by przenieść produkcję, lub chociaż montaż wielu towarów do Polski, bliżej rynku europejskiego. Wielki potencjał ma tu Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna (PSSE). To ponad 2,8 mln ha terenów położonych blisko rynków zbytu, Europy Środkowej i Unii Europejskiej. Jeśli powtórzyłby się scenariusz z ubr., kiedy w PSSE zainwestowano ponad 0,5 mld zł, to powstało by znowu ponad 760 nowych miejsc pracy, a utrzymano ponad 3500 etatów. A to wygenerowałoby popyt na transport towarów w kontenerach, zarówno w imporcie jak i eksporcie. W efekcie terminale kontenerowe Gdyni i Gdańska mogłyby utrzymać w drugim półroczu przeładunki na poziomie podobnym jak w ubr. Wtedy spadek obrotów wyniósłby nie około 10% ale około 5%, czyli 150 tys. TEU.

Jak w wymiarze globalnym skończyć może się zahamowanie podaży ładunków w kontenerach? W najbardziej pesymistycznym scenariuszu eksperci  Sea-Intelligence zakładają, że  utrata w 2020 r. 10% wolumenu kontenerów połączona z takim samym poziomem zmniejszenia przychodów  na frachtach, spowoduje w br. straty 15 wiodących armatorów na poziomie  23,4 mld dol.  To więcej niż suma zysków armatorów osiągniętych w okresie ostatnich 8 lat, które  wyniosły 20,9 mld dol. W Polsce i na Pomorzu nie musi być tak tragicznie. Bardziej niż Tarcza antykryzysowa, na Pomorzu może nam pomóc otwartość na nowych inwestorów i rozwój reeksportu.

Tekst i zdjęcia Marek Grzybowski

0

„Cura Italia” – Tarcza gospodarcza po Włosku

Tarcza gospodarcza po Włosku. 25 mld euro dla firm i pracowników

Rząd Włoski uruchomił program o wartości 25 mld euro o nazwie „Cura Italia”,  które wesprą  przedsiębiorstwa i pracowników dotkniętych epidemią Koronawirusa, czyli prawie wszystkich. Już zawieszono pobieranie podatków i potrąceń z pensji w branżach najbardziej dotkniętych kryzysem, w tym w logistyce, portach i transporcie morskim.

Po szoku wywołanym sytuacją, w której Włochy zostały gwałtownie zaatakowane koronawirusem, w połowie marca rząd przyjął radykalne środki, które mają ratować przed zapaścią nie tylko wiodące branże produkcyjne ale cały obszar usług, w tym logistyki. Premier Giuseppe Conte ogłosił, że ponieważ liczba ofiar śmiertelnych we Włoszech przekroczyła liczbę zgonów zarejestrowaną w Chinach, blokada narodowa Włoch będzie musiała zostać przedłużona po 3 kwietnia. Włosi mogą opuszczać swoje domy tylko po żywność lub leki, aby wykonać inne niezbędne usługi lub iść do pracy. Utrzymanie łańcuchów dostaw uznano za zadanie strategiczne.

Pracują porty i transport morski. Pracują również porty i firmy żeglugowe. Kierownictwo Grupy Grimaldi poinformowało, że nie planuje anulowania rejsów. Natomiast procedury na statkach i na lądzie są gotowe do modyfikacji zgodnie z instrukcjami i wytycznymi wydanymi przez służby zdrowia i inne władze. Statki operujące na Morzu Śródziemnym są głównie wykorzystywane do transportu towarów – informuje Grimaldi, a statki umożliwiające  również przewóz pasażerów są wyposażone w miejsca, które ograniczają narażenie pasażerów na choroby zakaźne. Na naszych statkach podejmowane są kompleksowe środki ostrożności w celu zapewnienia bezpieczeństwa pasażerom, kierowcom ciężarówek i członkom załogi – informuje Grimaldi, który również zarządza licznymi terminalami na Morzu Śródziemnym, Północnym i Bałtyckim oraz w Afryce. Firma aktywna jest również na rynku transportu samochodów. Zapewnia go transportem morskim, samochodowym i kolejowym w Europie i Stanach Zjednoczonych.

W Grupie Grimaldi działa również Finnlines, operator ropaxów zapewniających serwis między Finlandią a portami bałtyckimi i Morza Północnego. Z Gdyni Finnlines utrzymuje połączenie do Hanko. Operator zapowiedział, że:  wszystkie rejsy promami przybywającymi do Finlandii między 19 marca – 13 kwietnia br. można przebukować na później. Datę wyjazdu rezerwacji można zmienić dwukrotnie. Rezerwacja może zostać zmieniona maksymalnie w terminie do 6 miesięcy od pierwotnej daty wyjazdu. Trzeba się liczyć również z konicznością dopłaty jeśli powstanie różnica w cenie biletu wynikająca z sezonowych zmian cen.

We Włoszech, operatorzy  terminali, zarządy portów oraz firmy  logistyczne starają się utrzymać łańcuchy dostaw pomimo ograniczeń w mobilności pracowników oraz zmniejszenia podaży towarów w  łańcuchach logistycznych.  Jak wcześniej pisaliśmy na łamach „Głosu Gdyni” wiele fabryk w przemyśle samochodowym czasowo wstrzymało produkcję. Rozprzestrzenianie się koronawirusa nie wstrzymało jednak popytu na towary żywnościowe. Jeszcze w lutym ograniczenia na rynku lokalnym nie miały istotnego wpływu na transport. Jak wynika jednak z najnowszych informacji już na początku marca firmy transportowe i logistyczne zaczęły odczuwać zawirowania z powodu zamykania granic i regionów oraz zmniejszenia ilości ciężarówek w transporcie międzynarodowym i lokalnym.

Utrzymać łańcuch dostaw. Zadaniem strategicznym jest więc utrzymanie sprawnych połączeń z rynkami międzynarodowymi jak i lokalnych sieci transportowych. W marcu grupa światowych stowarzyszeń transportowych i logistycznych napisała list otwarty do instytucji ONZ odpowiedzialnych za transport morski (IMO), zatrudnienie (ILO), handel i rozwój (UNCTAD) oraz Dyrektora WHO. Piszemy w imieniu Międzynarodowej Izby Żeglugi (ICS), która reprezentuje światowe krajowe stowarzyszenia armatorów i ponad 80% światowego tonażu statków handlowych, oraz Międzynarodowej Federacji Pracowników Transportu (ITF), która przemawia w imieniu około dwa miliony marynarzy, którzy prowadzą międzynarodowe statki handlowe na całym świecie. W liście zwraca się uwagę, epidemia wirusa COVID-19 ma znaczący wpływ na handel morski,  na logistykę i gospodarkę i zwraca się o podjęcie kompleksowych środków zaradczych.

List otwarty do rządów UE wystosowały również europejskie organizacje reprezentujące zarówno firmy logistyczne jaki właścicieli ładunków, transport drogowy, terminale kontenerowe i porty – informował Grek Knowler z portalu JOC.com. Szczególną  uwagę zwrócono na gospodarkę we Włoszech. Zjawisko koronawirusa jest obecnie niezwykle krytyczne we Włoszech, ale rozwija się w całej Europie – alarmowali autorzy listu otwartego podkreślając, że włoska gospodarka jest ściśle powiązana z rynkami Europy Środkowej i Północnej. Jeśli przepływy  towarów nie działają, istnieje ryzyko załamania całej gospodarki.

Porty mogą pracować. We Włoszech porty mogą nadal pracować, a kierowcy ciężarówek mogą nadal działać. Ponadto wiele funkcji w firmie spedycyjnej można wykonywać online –  napisał na portalu LinkedIn Lars Jensen, CEO Sea-Intelligence Consulting informuje splash247.com. Zaznaczył jednak, że w łańcuchu dostaw znajduje się wiele innych składowych, takich jak kontrole celne, formowanie i rozformowywanie kontenrów, opracowywanie dokumentacji i finansowanie i inne.

Sprawne działanie tych i innych elementów łańcucha dostaw jest podstawą dostaw towarów do finalnego odbiorcy. A wszystkie te składowe opierają się na pracy ludzkiej. Dlatego Jensen słusznie alarmuje, że wzrost liczby osób poddanych kwarantannie powoduje, że firmy mają niedobór pracowników, co spowalnia wszystkie procesy pracy. Dlatego nawet jeśli kontener zostanie dostarczony do portu, nie ma gwarancji, że zostanie on odebrany, opróżniony i ponownie dostarczony w odpowiednim czasie.  Należy się więc spodziewać, że mimo iż w Chinach porty zaczną pracować względnie stabilnie, to w Europie w nadchodzących tygodniach będzie spowolnienie prędkości przetwarzania kontenerów – uważa Jensen.

Statystyki portu w Genui wskazują na wzrost wolumenu kontenerów obsłużonych w pierwszych dwóch miesiącach 2020 r. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku – mówił Paolo Emilio Signorini, Prezes Zarządu Morskich Portów Ligurii Zachodniej dla kanału 1 włoskiej telewizji. Podkreślił  jednak, że: prognozy na marzec i kwiecień wskazują na ogólny gwałtowny spadek handlu o 20%. Ponadto oczekuje się, że operacje sztauerskie spadną o około 30%, a VAT o 20%.  To efekt gwałtownego spadku importu i eksportu o około 20%. Zarządu Morskich Portów Ligurii Zachodniej obejmuje porty w Genui, Pra’, Savona i Vado.  Porty działają w warunkach drakońskich ograniczeń zaleconych przez rząd włoski w celu kontroli i zapobiegania rozprzestrzenianiu się Covid- 19, co ma bezpośrednie konsekwencje dla żeglugi i operacji portowych w portach liguryjskich – alarmował Signorini.

Confitarma – Confederazione Italiana Armatori (Włoskie Stowarzyszenie Armatorów), przedstawiło w ubiegłym  tygodniu długą listę próśb skierowanych do włoskiego rządu i ministerstwa transportu, które mają wspomóc firmy transportowe w przezwyciężeniu sytuacji kryzysowej. Wśród nich postuluje się zmniejszenie obciążeń  finansowych operatorów terminali oraz statków ro-ro zapewniających regularne serwisy na autostradach morskich we Włoszech. Confitarma sugeruje również zawieszenie procedur upadłościowych i restrukturyzacyjnych. Jednym z istotnych postulatów jest prośba o zawarcie umowy zawieszającej na 18 miesięcy realizację wszelkich zobowiązań finansowych w stosunku do banków. Zakłada się, że działania te mogą zostać uwzględnione w rządowym programie „Cura Italia”,   na który zarezerwowano 25 mld euro.

Tekst i zdjęcia: Marek Grzybowski

0

A blueprint for remote working: Lessons from China

As home to some of the world’s largest firms, China offers lessons for those that are just now starting to embrace the shift to remote working.

From Alibaba to Ping An and Google to Ford, companies around the globe are telling staff to work from home in a bid to stem the spread of COVID-19. Such remote working at scale is unprecedented and will leave a lasting impression on the way people live and work for many years to come. China, which felt the first impact of the pandemic, 2 was an early mover in this space. As home to some of the world’s largest firms, it offers lessons for those that are just now starting to embrace the shift. Working from home skyrocketed in China in the wake of the COVID-19 crisis as companies told their employees to stay home. Around 200 million people 4 were working remotely by the end of the Chinese New Year holiday. While this arrangement has some benefits, such as avoiding long commutes, many employees and companies found it challenging. One employee at an internet company quipped his work day changed from ‘996’ to ‘007,’ meaning from nine to nine, 6 days a week, to all the time. On the personal front, employees found it difficult to manage kids’ home-schooling via video conference while coordinating with remote colleagues. At a company level, many felt that productivity rapidly tailed off if not managed properly. This article brings together our experience helping clients navigate remote working, in-house analysis, and insights from conversations with executives in China as they responded to the situation and addressed the challenges. Done right, remote working can boost productivity and morale; done badly, it can breed inefficiency, damage work relationships, and demotivate employees. Here are eight learnings from China that may be applicable around the world, depending on the circumstances:

1. Designing an effective structure

2. Leading from afar

3.Instilling a caring culture

4. Finding a new routine

5. Supercharging ways of communicating

About the authors: Raphael Bick is a partner in McKinsey & Company’s Shanghai office, where Tianwen Yu is an associate partner. Michael Chang is an associate partner in McKinsey’s Beijing office. Kevin Wei Wang is a senior partner in McKinsey’s Hong Kong office.

More: https://www.mckinsey.com

0

EY Polska: Rekordowo wysokie inwestycje na polskim rynku nieruchomości w 2019 roku

2019 rok był rekordowy pod względem wartości inwestycji na polskim rynku nieruchomości komercyjnych – wynika z analizy przeprowadzonej przez EY Polska „The Polish Real Estate Guide 2020. The real state of real estate”. Inwestorów nie odstraszyły rosnące ceny nieruchomości, spowodowane między innymi coraz mniejszą dostępnością gruntów i wzrostem kosztów budowlanych, a eksperci EY spodziewają się, że Polska w najbliższym czasie nadal pozostanie na radarze inwestorów.

Wartość transakcji na polskim rynku nieruchomości komercyjnych wyniosła w 2019 roku 7,8 mld euro, co w perspektywie ostatnich lat jest znaczącym wzrostem, biorąc pod uwagę, że rok wcześniej po raz pierwszy przekroczona została kwota 7 mld euro, a jeszcze w 2017 roku wynosiła ona niespełna 5 mld euro.

  • Największym rynkiem inwestycyjnym był w 2019 roku rynek biurowy. Wartość transakcji przekroczyła tu łączną wartość umów zawartych w sektorze handlowym oraz magazynowym i stanowiła 52% wartości wszystkich inwestycji na polskim rynku nieruchomości w ubiegłym roku. Największą transakcją, sfinalizowaną na polskim rynku biurowym w 2019 roku, była sprzedaż Warsaw Spire za 386 mln euro. Jedną z przyczyn zmniejszenia udziału nieruchomości handlowych wśród odnotowanych transakcji inwestycyjnych, jest dynamiczny rozwój sektora e-commerce, który odwraca zainteresowanie inwestorów od tradycyjnych centrów handlowych. Niższy udział sektora magazynowego i przemysłowego. jest spowodowany przede wszystkim mniejszą liczbą tego typu nieruchomości dostępnych w ofercie, jak również niższymi cenami w stosunku do obiektów biurowych i handlowych.
  • Ze względu na dobrą sytuację gospodarczą, inwestorzy są niezwykle aktywni na polskim rynku nieruchomości. Sądzimy, że pozostanie on dla nich atrakcyjny ze względu na wielkość i skalę rynku, jego silne fundamenty i stopy zwrotu  – wciąż wyższe niż w krajach Europy Zachodniej. Najwięcej kapitału inwestycyjnego napływa do Polski z Europy i Stanów Zjednoczonych, choć naszym rynkiem zainteresowani są również inwestorzy z Azji i Republiki Południowej Afryki. W pierwszych trzech kwartałach 2019 roku około 20% transakcji zostało przeprowadzonych przez inwestorów z Singapuru, Korei Południowej, Japonii, Filipin i Malezji  – tłumaczy Anna Kicińska, Partner EY, Lider Grupy Rynku Nieruchomości.

Biura na szczycie
Stolica wyróżnia się niezmiennie na biurowej mapie Polski i to na nią przypada ponad połowa (51%) dostępnej powierzchni biurowej. Dużo mniejszą powierzchnią biurową, ale za to największą wśród miast regionalnych, może pochwalić się Kraków (13% udziału w tym rynku) i Wrocław (11%). Łącznie w największych polskich miastach, na koniec 2019 roku dostępnych było ponad 11 mln mkw. biur. Eksperci EY wskazują jednak, że na znaczeniu coraz bardziej zyskiwać będą mniejsze miasta, takie jak Rzeszów, Częstochowa czy Toruń, w których działają już centra usług wspólnych – główni kreatorzy popytu w miastach regionalnych.. Kupujący i najemcy poszukują na rynku biurowym przede wszystkim nowoczesnych obiektów z innowacyjnymi rozwiązaniami technologicznymi, które mogą być potencjalną kartą przetargową dla pracodawców, próbujących „skusić” pracowników przyjaznymi i nowoczesnymi biurami. 

Sklepy zmieniają się wraz ze zwyczajami zakupowymi
Na segment nieruchomości handlowych przekładają się zmiany zwyczajów zakupowych Polaków, którzy coraz częściej zamiast sklepów stacjonarnych wybierają internetowe. Centra i parki handlowe – za sprawą kin, stref restauracyjnych i wypoczynkowych, służą natomiast w coraz większym stopniu interakcji społecznej.

Najwięcej nowych powierzchni handlowych powstaje w dużych miastach. W budowie jest obecnie 217 tys. metrów kwadratowych, które zostaną oddane do użytku w przyszłym roku. Poszukujący przestrzeni handlowych wciąż koncentrują się przede wszystkim na najlepszych lokalizacjach i są w stanie płacić za nie kilkukrotnie więcej. Polska znajduje się również na radarze sieci handlowych i firm, których dotąd jeszcze w naszym kraju nie było. W ubiegłym roku na polskim rynku pojawiło się co najmniej kilka nowych marek, natomiast  wyzwaniem dla kolejnych może się okazać ograniczona dostępność powierzchni handlowych w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach – tłumaczy Łukasz Jarzynka, Associate Partner EY, Lider Zespołu Audytu Grupy Rynku Nieruchomości.

Magazyny odpowiadają na potrzeby handlu
Zmiany zachowań zakupowych Polaków, rozwój sektora e-commerce i coraz lepsza infrastruktura transportowa będą nadal napędzać rynek nieruchomości magazynowych, na który 2019 roku trafił rekordowo wysoki wolumen powierzchni. Najbardziej aktywni użytkownicy nieruchomości magazynowych to operatorzy logistyczni i przedstawiciele sektora e-commerce. Choć obecnie największą część rynku stanowi Warszawa i okolice – gdzie skupionych jest w sumie 23,3% nieruchomości tego rodzaju, a także Górny Śląsk (18,3%) i Polska centralna (16,5%), to ze względu na dostępność gruntów i pracowników magazynowych, szansę na rozwój mają nowe lokalizacje, jak na przykład: Bydgoszcz, Toruń, Lublin, Rzeszów, czy Zielona Góra.

Mieszkania nie tylko… do mieszkania
Mimo rekordowo wysokich cen (kształtowanych przez wysoki popyt, coraz mniejszą podaż terenów pod budowę, a także rosnące koszty budowy), sprzedaż mieszkań w Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie. Na sześciu głównych rynkach (Warszawa, Kraków, Trójmiasto, Wrocław, Poznań, Łódź) poziom sprzedaży w 2019 roku był jedynie o 10% niższy od rekordowego 2017 roku. Spadek sprzedaży (w Krakowie i Trójmieście) to głównie efekt niższej liczby mieszkań w ofercie, a nie mniejszego popytu. Niezmiennie, najbardziej rozwiniętym rynkiem mieszkaniowym może pochwalić się Warszawa – rocznie powstaje tu ponad 20 tysięcy mieszkań. W związku ze zmianą preferencji nabywców (z własności na najem), obserwowany jest również wyraźny wzrost popytu inwestorów instytucjonalnych w sektorze mieszkań na wynajem. Także prywatne domy studenckie stanowią punkt zainteresowania inwestorów, ze względu na stale wysoki popyt i znikomą ofertę zasobów mieszkaniowych oferowanych przez uczelnie.  Z kolei czynniki demograficzne (starzejące się społeczeństwo) stwarzają przestrzeń do powstania nowego segmentu rynku, związanego z rozwojem tzw. „silver economy”. Jest to potencjał dla rozwoju budownictwa mieszkaniowego przystosowanego do potrzeb seniorów lub będącego połączeniem mieszkań z punktami opieki medycznej. 

Hotele mają nową konkurencję
Choć turystyka w Polsce ma się dobrze, a na rynku dostępnych jest ponad 2,6 tysiąca hoteli (najwięcej w Krakowie, Warszawa natomiast przoduje pod względem liczby dostępnych pokoi hotelowych), to przed rynkiem hotelowym stoi wyzwanie, wynikające z rozwoju krótkoterminowego najmu mieszkań. Zazwyczaj tego typu nieruchomości są dostępne w bardziej przystępnej cenie niż pokoje hotelowe, a jednocześnie są równie dobrze zlokalizowane i wyposażone, co sprawia, że stanowią ciekawą ofertę konkurencyjną.

Zmiany prawne i podatkowe
Rok 2019 i początek 2020 przyniósł kilka ważnych zmian w polskim systemie prawnym i podatkowym. Choć żadna z nich nie zrewolucjonizowała rynku nieruchomości, nie pozostają one dla tego sektora obojętne.
W 2019 roku dla rynku nieruchomości komercyjnych znacząca była nowelizacja ustawy o ograniczeniu handlu ziemią rolną. Wprowadzone zmiany pozwalają na nabycie bez zgody Dyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa nieruchomości rolnej o powierzchni nie większej niż 1 ha, zarówno przez osoby fizyczne jak i przez spółki (przed nowelizacją spółki praktycznie nie miały takiej możliwości). Pozytywną informacją dla uczestników rynku nieruchomości mogą być też uproszczenia przepisów prawa budowlanego, których celem jest skrócenie procesów formalnych oraz zapewnienie większej stabilności uzyskanych pozwoleń na budowę. Z kolei wprowadzenie postulowanych przez Prezesa UOKiK zmian w ustawie deweloperskiej (np. wpłaty na Deweloperski Fundusz Gwarancyjny) może przyczynić się do dalszego wzrostu cen mieszkań.  Wciąż inwestorzy czekają na rozstrzygnięcia dotyczące REITów, które wraz z rozwojem polskiego rynku inwestycji w nieruchomości, mogłyby stanowić dodatkową ofertę inwestycyjną  – mówi Piotr Woźniak, manager, Lider Zespołu Prawnego Grupy Rynku Nieruchomości.

Kolejnym wyzwaniem dla spółek w bieżącym roku może być również przygotowanie sprawozdania finansowego w wersji elektronicznej w pliku XML wg regularnie aktualizowanych struktur logicznych. Wymóg ten dotyczy obecnie wszystkich sprawozdań finansowych sporządzonych zgodnie z ustawą o rachunkowości i w przyszłości należy się spodziewać, iż będzie rozszerzany także na inne sprawozdania finansowe. Dodatkowo, począwszy od 2020 roku grupy kapitałowe będące emitentami papierów wartościowych dopuszczonych do obrotu na rynkach regulowanych UE i sporządzające skonsolidowane raporty roczne zgodnie z MSSF będą miały obowiązek przygotowywać je w nowym formacie XBRL, który został wybrany w związku z wprowadzeniem jednolitego europejskiego formatu raportowego – ESEF (ang.  European Single Electronic Format). Celem tych działań ma być zwiększenie przejrzystości informacji o emitentach, oraz zwiększenie porównywalności danych i ułatwienie analizy przez inwestorów.Nie bez znaczenia dla rynku nieruchomości okazały się również wprowadzone w 2019 roku zmiany podatkowe, z których część będzie kontynuowana również w tym roku. Są one związane głównie z przepisami, które wprowadzane są w całej Europie i które mają służyć ograniczaniu wykroczeń podatkowych czy unikania opodatkowania.

Od ponad roku następuje reforma regulacji dot. podatku u źródła, aby od lipca br. uzależnić możliwość stosowania zniżek i zwolnień w tym podatku od spełnienia szeregu dodatkowych wymogów. Od listopada 2019 roku przedsiębiorcy muszą stosować mechanizm podzielonej płatności, który objął swoim zasięgiem między innymi roboty budowlane. Zmieniły się również zasady dokonywania płatności za towary i usługi, które muszą obecnie odbywać się na rachunki z tzw. białej listy, aby mogły stanowić koszt podatkowy. W 2019 roku weszły też w życie regulacje dotyczące raportowania schematów podatkowych (MDR), a aktualnie spodziewamy się kolejnych przepisów uszczelniających regulacje podatkowe. Te oraz wiele innych zmian istotnie zmieniło środowisko biznesowe, nakładając na podatników wiele dodatkowych obowiązków – mówi Tomasz Ożdziński, Associate Partner EY, Lider Zespołu Podatkowego Grupy Rynku Nieruchomości.

The Polish Real Estate Guide 2020. The real state of real estate” to doroczna analiza przygotowywana przez Grupę Rynku Nieruchomości EY. Pokazuje ona sytuację rynkową oraz klimat inwestycyjny, jest także źródłem informacji o kwestiach podatkowych, prawnych czy audytowych.

Cały raport dostępny na stronie: https://www.ey.com/pl/pl/industries/real-estate/przewodnik-po-polskim-rynku-nieruchomosci-2020

Grupa Rynku Nieruchomości EY
Grupa Rynku Nieruchomości EY świadczy usługi w zakresie doradztwa na rynku nieruchomości. Zakres naszych usług jest dostosowany do potrzeb klienta, zarówno z sektora prywatnego, jak i publicznego. Współpraca z międzynarodową grupą specjalistów umożliwia szerokie spojrzenie na problemy rynku nieruchomości. Wszystkie usługi z obszaru kluczowych rozwiązań oferowane są na całym świecie. Eksperci Grupy Rynku Nieruchomości EY kompleksowo wspierają działalność swoich klientów, począwszy od fazy przygotowania inwestycji, poprzez jej realizację i zarządzanie, aż do jej sprzedaży.
 

0

12 Essential Insights for Managing Teams

For decades, researchers have published findings around leadership and team building in MIT Sloan Management Review. This collection offers a dozen of our most popular articles on managing teams.

Teamwork doesn’t just happen — good teams require good leaders who have vision and practiced skills. Leading effective teams today requires laying the groundwork for how team members and the wider organization will be successful. We’ve collected a dozen of our most popular articles on leading teams from our archives.

This collection, all of which are free on our site Tuesday, March 24, through Thursday, March 26, offers a range of actionable advice for managers on how to foster trust and accountability, resolve conflicts, and bridge geographic distances on distributed teams. Readers will benefit from decades of research from academics and practitioners on the skills and effective approaches leaders need to manage diverse teams to enhance collaboration and achieve better performance.

1. The Smart Way to Respond to Negative Emotions at Work

Christine M. Pearson

Whether provoked by bad decisions, misfortune, poor timing, or employees’ personal problems, no organization is immune from bad feelings. Many executives try to ignore negative emotions in the workplace, but that tactic can be costly. When employees’ negative feelings are responded to wisely, they often provide important feedback.

2. It’s Time to Tackle Your Team’s Undiscussables

Ginka Toegel and Jean-Louis Barsoux

The more undiscussables there are on your team, the more difficult it is for the team to function effectively. Ignoring unresolved conflicts results in strained relationships and bad decisions. This article outlines how leaders can bring the four types of undiscussables to light, improving team learning, problem-solving, and performance.

3. Five Rules for Managing Large, Complex Projects

Andrew Davies, Mark Dodgson, David M. Gann, and Samuel C. MacAulay

Large-scale, long-term projects are notoriously difficult to manage. But research on megaprojects — defined as projects costing more than $1 billion — reveals five lessons that can help executives manage any big, complex project more effectively.

4. Five Ways to Improve Communication in Virtual Teams

N. Sharon Hill and Kathryn M. Bartol

When it comes to managing your virtual team’s success, it’s not the technology that matters — it’s how people use it. This article looks at five strategies for conquering distance and improving communication and performance in dispersed teams.

by Ally MacDonald (@allymacdonald) is senior editor at MIT Sloan Management Review; more: https://sloanreview.mit.edu