Makroekonomia Archive

0

Europa widziana z Polski

Polacy nadal pozytywnie postrzegają Unię Europejska, czują się jej obywatelami, jednak niezmiennie z nieufnością podchodzą do wspólnej waluty – wynika z najnowszego badania opinii Standardowy Eurobarometr 92. Wśród spraw, które niepokoją, na czołowych miejscach wymieniane są wzrost cen i kosztów utrzymania oraz kondycja służby zdrowia.

W dniach 14-29 listopada 2019 roku firma Kantar Polska zrealizowała na zlecenie Komisji Europejskiej badanie Standardowy Eurobarometr na reprezentatywnej próbie 1008 osób w wieku 15 i więcej lat, techniką wywiadów bezpośrednich w domach respondentów.

Standardowy Eurobarometr jest badaniem cyklicznym, realizowanym raz na pół roku we wszystkich państwach Unii Europejskiej (w okresie przeprowadzania badania Wielka Brytania była jeszcze częścią wspólnoty) oraz w krajach kandydujących: Turcji, Macedonii Północnej, Czarnogórze, Serbii i Albanii. Jego wyniki publikowane są w postaci ogólnodostępnych raportów.

Główne wnioski

Polacy pozytywnie postrzegają Unię Europejską, są z nią związani i czują, że ich głos ma znaczenie

  • Połowa badanych postrzega Unię Europejską pozytywnie, a prawie połowa jej ufa. Zdaniem Polaków główne problemy Unii to obecnie imigracja oraz zmiany klimatyczne. Ponad połowa ankietowanych uważa, że interesy Polski są dobrze uwzględniane w UE. Zdecydowaną większość Polaków charakteryzuje silna tożsamość europejska – 81% czuje się obywatelem UE, a 71% czuje się związanych ze wspólnotą. Jednocześnie 42% przyznaje, że w razie potrzeby w przyszłości Polacy poradziliby sobie będąc poza UE.

Większość Polaków ocenia polską gospodarkę pozytywnie. Nie zmieniają się jednak kwestie, które Polaków niepokoją – wzrost cen i kosztów utrzymania oraz służba zdrowia

  • 64% Polaków jest zadowolonych ze stanu polskiej gospodarki. Oceniają stan ekonomiczny kraju zdecydowanie lepiej niż wynosi średnia europejska (47% pozytywnych ocen). Od 2015 roku nieznacznie wzrosło zaufanie do polskiego rządu, które obecnie sięga 34%. Niewiele zmieniło się w kwestiach, które od dłuższego czasu najbardziej niepokoją Polaków, szczególnie w przypadku wzrostu cen/inflacji i kosztów utrzymania. Pogłębia się przekonanie, że to obecnie jeden z największych problemów w Polsce.

Polacy niezmiennie nieufni wobec euro, ale popierają wzmocnienie granic i wspólny system azylowy.

  • Opinie Polaków dotyczące wspólnej waluty utrzymują się na podobnym poziomie na przestrzeni ostatnich kilku lat (pomiędzy rokiem 2013 a dniem dzisiejszym poparcie dla Europejskiej Unii Gospodarczej i Walutowej wahało się między 33 a 40%). Większość Polaków sądzi jednak, że należy podjąć wspólne europejskie inicjatywy takie jak zewnętrzne wzmocnienie granic UE (77%) a także przyjąć wspólny system azylowy (53%).

Źródło: https://ec.europa.eu/newsroom/representations/

0

EY Polska – szara strefa w Polsce stanowiła 10,8% PKB w 2018 roku

Według badań przeprowadzonych przez EY Polska, w 2018 r. całkowita wartość szarej strefy w Polsce wyniosła 10,8% PKB, czyli 229 mld PLN. Gotówkowa szara strefa stanowiła 9,9% PKB, a resztę (0,9% PKB) stanowiła niemonetarna szara strefa (związana przede wszystkim z produkcją gospodarstw domowych na własny użytek). Straty dla finansów publicznych z tytułu gotówkowej szarej strefy szacowane, w postaci utraconych dochodów z VAT oraz z podatków dochodowych od działalności gospodarczej, szacowane są na 38,4 – 48,8 mld PLN (1,82% – 2,31% PKB w 2018 r.).

Szara strefa to wartość dodana (≈PKB) generowana w różnych rodzajach nierejestrowanej działalności. Jest ona odpowiedzialna za istotną część luki podatkowej w Polsce, która stanowi różnicę pomiędzy wartością wpływów podatkowych, które teoretycznie powinny zostać uzyskane (przy założeniu pełnej zgodności ze wszystkimi obowiązującymi przepisami) a rzeczywistą wartością uzyskanych dochodów podatkowych. Choć sama szara strefa ma wiele różnych „odcieni”, to wspólnym elementem dla zdecydowanej większości nierejestrowanych transakcji jest to, że są one realizowane w formie gotówkowej. W rezultacie badanie EY koncentruje się na nierejestrowanej wartości dodanej brutto powiązanej z płatnościami gotówkowymi, którą definiujemy jako gotówkową szarą strefą.

Ze względu na rolę, jaką odgrywa pieniądz gotówkowy, gotówkową szarą strefę można podzielić na jej część aktywną i pasywną. W przypadku usługi budowlanej czy naprawy samochodu po obniżonej cenie pod warunkiem braku wystawienia faktury, mamy do czynienia z aktywną szarą strefą. W tej sytuacji obie strony świadomie korzystają z dodatkowego zysku i dążą do ukrycia transakcji poprzez płatność gotówkową. Z kolei w pasywnej szarej strefie tylko jedna ze stron – sprzedawca, osiąga korzyść z tytułu niezarejestrowania transakcji. Przykładem może być płatność za usługę w restauracji gotówką przy równoczesnym braku wydania paragonu. Brak paragonu nie wpływa na cenę zapłaconą przez klienta, ale umożliwia usługodawcy ukrycie transakcji i osiągnięcie dodatkowych korzyści z tytułu niezapłacenia podatku. W aktywnej szarej strefie gotówka jest skutkiem, konsekwencją występowania szarej strefy i w tym przypadku promowanie płatności elektronicznych nie rozwiąże problemu, gdyż obie strony transakcji konsekwentnie będą korzystać z gotówki. Inna sytuacja ma miejsce w pasywnej szarej strefie, gdzie płatność gotówkowa jest źródłem, czynnikiem sprzyjającym niezarejestrowaniu transakcji. Wówczas wprowadzenie zachęt czy innych mechanizmów promujących płatności elektroniczne mogłoby istotnie ograniczyć możliwości ukrycia transakcji, a tym samym sprzyjać obniżeniu pasywnej szarej strefy.

Z naszych szacunków wynika, że w 2018 r. gotówkowa szara strefa w Polsce wyniosła 9,9% PKB (228,7 mld PLN) i objęła prawie całą wartość dodaną wytworzoną w następujących obszarach: ukryta działalność, działalność nieformalna oraz działalność nielegalna – wyjaśnia Marek Rozkrut, Partner, Główny Ekonomista EY.

Do jej wyliczenia EY zastosował zmodyfikowaną i rozszerzoną analizę popytu na gotówkę (Currency Demand Analysis).

Według naszych wyliczeń, pasywna część gotówkowej szarej strefy stanowiła 7,9% PKB (168,0 mld PLN), natomiast aktywna szara strefa odpowiadała za 2,0% PKB (41,4 mld PLN) w 2018 roku. Niemonetarna szara strefa wyniosła natomiast 0,9% PKB (19,3 mld PLN) – dodaje Marek Rozkrut.

Szara strefa odpowiada za znaczną część luki podatkowej. W przypadku podatku VAT luka jest generowana nie tylko przez szarą strefę, ale także wyłudzenia podatku VAT, bankructwa firm, błędy czy spory dotyczące rozliczeń. Według wyliczeń EY, w 2018 r. z powodu gotówkowej szarej strefy utracone dochody z VAT w Polsce wyniosły 1,24% PKB (26,3 mld PLN), z czego 1% PKB (21,1 mld zł) wynikało z pasywnej szarej strefy. Był to równocześnie pierwszy rok, w którym oszacowany przez EY ubytek dochodów z VAT z tytułu szarej strefy był wyższy (choć nieznacznie) niż wstępnie szacowany przez Ministerstwo Finansów poziom całej luki VAT w 2018 r. (24,6 mld PLN). Możliwe są następujące wyjaśnienia tej różnicy: (1) faktyczna luka VAT jest większa niż szacunek MF, (2) faktyczna gotówkowa szara strefa jest mniejsza niż szacunek EY i/lub (3) utracone dochody z VAT z powodu szarej strefy są mniejsze niż szacunek EY (np. gdyby się okazało, że szara strefa jest skoncentrowana w sektorach o relatywnie niskiej efektywnej stawce VAT).

Dekompozycja poziomu i zmian luki VAT pokazuje, że od wielu lat systematyczny spadek gotówkowej szarej strefy, m.in. w wyniku wzrostu popularności płatności elektronicznych, przyczyniał się do stopniowego obniżania luki VAT w Polsce. Najsilniejszy spadek luki odnotowano w latach 2016 i 2017  (i – w nieco mniejszym stopniu – w 2018 r.), który jednak wynikał przede wszystkim z ograniczenia wyłudzeń podatkowych, a nie z obniżenia szarej strefy. Struktura luki VAT sugeruje jednocześnie, że możliwości dalszego ograniczania wyłudzeń podatkowych wydają się być (niemal) wyczerpane, natomiast dalsza redukcja luki wymaga przede wszystkim działań ukierunkowanych na obniżanie szarej strefy – tłumaczy Marek Rozkrut.

W opracowaniu EY oszacowano także utracone wpływy z podatków dochodowych od działalności gospodarczej, wynikające z występowania gotówkowej szarej strefy w Polsce w 2018 r. Związane z tym koszty dla finansów publicznych – w zależności od rozpatrywanego wariantu – wyniosły 0,57%-1,06% PKB (12,1-22,5 mld PLN), z czego 0,46%-0,86% PKB (9,7-18,1 mld PLN) wynikało z pasywnej szarej strefy.

W rezultacie łączne straty dla finansów publicznych z tytułu gotówkowej szarej strefy, w postaci utraconych dochodów z VAT oraz z podatków dochodowych od działalności gospodarczej, zostały oszacowane w 2018 r. między 1,82% PKB (38,4 mld PLN) i 2,31% PKB (48,8 mld PLN), z czego pasywna szara strefa odpowiadała za ubytek dochodów w wysokości 1,46%-1,85% PKB (30,8-39,8 mld PLN).

O badaniu:

Analiza jest kontynuacją realizowanych od wielu lat badań nad szarą strefą, które Zespół Analiz Ekonomicznych EY prowadzi zarówno na poziomie całej gospodarki, jak i wybranych sektorów. W tym celu Zespół opracował szereg metodyk, udoskonalających dotychczas stosowane w literaturze podejścia. Zastosowane przez Zespół rozwiązania są często przedmiotem dyskusji
w środowisku naukowym, a następnie publikowane w renomowanych czasopismach naukowych.

Dotychczas Zespół Analiz Ekonomicznych EY przeprowadził dogłębne badania szarej strefy w 35 krajach z 6 kontynentów: Europy (w tym w Polsce), Azji, Ameryki Północnej, Ameryki Południowej, Afryki oraz Australii. Wyniki tych analiz często były prezentowane oraz omawiane z przedstawicielami rządów, banków centralnych, instytucji sektora finansowego oraz think-tanków.

 Link do prezentacji

Dodatkowe informacje o badaniach Zespołu Analiz Ekonomicznych można znaleźć na stronie: http://www.ey.com/eat

O firmie EY

Firma EY jest światowym liderem rynku usług profesjonalnych obejmujących usługi audytorskie, doradztwo podatkowe, doradztwo biznesowe i doradztwo transakcyjne. Na całym świecie EY zatrudnia ponad 260 tysięcy pracowników, których łączą wspólne wartości i przywiązanie do dostarczania klientom wysokiej jakości usług. Misją EY jest ciągłe usprawnianie rzeczywistości wyrażające się w haśle „Building a Better Working World”. Firma pomaga swoim pracownikom, klientom i społecznościom, w których funkcjonuje wykorzystać ich potencjał.

EY ma biura w ponad 150 krajach, dzięki czemu może wspierać klientów w niemal każdym zakątku świata. W Polsce ma ponad 3 200 specjalistów pracujących w 7 biurach: w Warszawie, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu oraz w centrach kompetencyjnych. Na lokalnym rynku EY wielokrotnie nagradzano tytułami najlepszej i najskuteczniejszej firmy doradztwa podatkowego wg rankingu Dziennika Gazety Prawnej. Firma wygrywała również Ranking Audytorów Rzeczpospolitej.

0

Empatyczne roboty

Empatyczne roboty, czyli trendy technologiczne, które zmienią biznes w 2020 roku

Globalny rynek rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję, które pomagają rozpoznać emocje człowieka, będzie rósł o 32,3 proc. rocznie w ciągu najbliższych czterech lat

Aby technologia stała się motorem zmian, w organizacji niezbędne jest umiejętne połączenie ze sobą kilku przełomowych innowacji. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte „Tech Trends 2020”, decyzje w sprawie inwestycji w IT coraz częściej należą do dyrektorów finansowych, podczas gdy architekci systemów informatycznych zaczynają brać na siebie większą odpowiedzialność za wdrażanie poszczególnych usług. Współpraca obu działów jest konieczna do rozwoju technologicznego organizacji. Jak ustalili eksperci firmy doradczej w tej chwili działy IT na wdrożenie nowych rozwiązań innowacyjnych wydają średnio 18 proc. swojego budżetu.

W erze cyfrowej, umiejętność łączenia wielu różnych technologii naraz stała się kluczem do rozwoju organizacji i najwyższym priorytetem działalności firm. Według ekspertów Deloitte to właśnie rzeczywistość cyfrowa, blockchain oraz technologie kognitywne, takie jak uczenie maszynowe czy boty, będą kształtowały biznes w ciągu najbliższej dekady. Aby jednak było to możliwe, konieczna będzie bliska współpraca pomiędzy prezesami zarządów a szefami działów IT. Pozwoli ona firmie nie tylko zidentyfikować obecne trendy rynkowe, wypracować odpowiednią strategię działań, lecz też uzyskać pozycję lidera na tym niezwykle konkurencyjnym rynku.

Doświadczenie cyfrowe, analityka, technologie kognitywne czy też blockchain to tylko niektóre z czynników, które już teraz decydują o losie przedsiębiorstw. Oczekujemy, że w ciągu kolejnych kilku lat innowacyjne rozwiązania jeszcze bardziej zakorzenią się w biznesie. Sztuczna inteligencja w sposób wykładniczy zacznie nie tylko rozpoznawać wzorce, ale również interpretować ich sens, co pozwoli firmom jeszcze efektywniej działać, np. poprzez bardziej kontekstową obsługę klientów. Spodziewamy się też dalszego rozwoju technologii kwantowej, która zacznie znajdywać praktyczne zastosowania przy rozwiązywaniu na dziś wciąż zbyt skomplikowanych zagadnień i nie będzie już tylko odległym marzeniem – mówi Sławomir Lubak, Partner, Lider obszaru strategii i integracji technologii oraz

Trendy technologiczne 2020 – prezentacja: https://www2.deloitte.com/pl/pl

Zaufanie nigdy nie było tak ważne

W ciągu ostatnich lat rola etyki w biznesie zyskała na znaczeniu. Nad kwestiami wykorzystania danych osobowych czy śledzenia zachowań w internecie zastanawiają się nie tylko klienci, lecz też pracownicy, partnerzy, inwestorzy oraz organy regulacyjne. Pojawienie się technologii cyfrowej oznacza zatem dla firm walkę o większe zaufanie. Jak wynika z badania Deloitte sporządzonego we współpracy z MIT Sloan Management Review „Accelerating digital innovation inside and out”, 35 proc. respondentów uważa, że liderzy ich organizacji poświęcają wystarczająco dużo czasu na przemyślenia i komunikowanie wpływu innowacji na społeczeństwo. Wykorzystanie technologii w sposób etyczny pomaga nie tylko zdobyć jeszcze większe zaufanie wśród interesariuszy, lecz też zwiększa przejrzystość funkcjonowania firm oraz zapewnia bezpieczeństwo danych.

Zaufanie do firm jest dziś ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Klienci, organy regulacyjne i media oczekują, że marki będą otwarte, uczciwe i spójne we wszystkich aspektach swojej działalności, od produktów i promocji, po kulturę pracy i relacje z partnerami biznesowymi. Ponieważ każda firma jest teraz mniej lub bardziej technologiczna, wartości te powinny być wpisane we wszystkie działania wykorzystujące technologię – od odpowiedniego zabezpieczenia danych klientów i kontrahentów, przez etyczne wykorzystanie danych i algorytmów AI po informowanie otoczenia o wykorzystywaniu konkretnych rozwiązań technologicznych. Tylko etyczne wykorzystanie technologii może zbudować zaufanie, które zaowocuje długotrwałymi relacjami biznesowymi – mówi Mariusz Ustyjańczuk, Partner w departamencie zarządzania ryzykiem, Deloitte.

Niezbędna jest współpraca

Jak wynika z badania Deloitte „CIO Survey 2018”, przeciętny dział IT wydaje 56 proc. budżetu na utrzymanie działalności biznesowej i tylko 18 proc. na innowacje. Uzyskaniu większego wsparcia w kwestii unowocześniania systemów IT przeszkadzają wewnętrzne procedury planowania budżetu firm. W związku z tym, zgodnie z przewidywaniami autorów raportu „Tech Trends 2020”, w ciągu kolejnych dwóch lat coraz więcej liderów działów IT i finansów będzie nawiązywać współpracę w celu wypracowania elastycznego podejścia do finansowania innowacji.

W ramach zwinnej transformacji zazwyczaj redefiniowany jest proces budżetowania w firmach, który historycznie bazuje na corocznych budżetach, co może utrudniać szybkość działań w organizacji. Podejście zwinne, wymaga częstych zmian kierunku i decyzji w kontekście przeznaczania zasobów. Właśnie dlatego, coraz więcej firm decyduje się na plany kwartalne. Co więcej, aby przyspieszyć wdrożenie innowacyjnych rozwiązań, dyrektorzy zarządzający i finansowi muszą zbadać inne możliwości finansowania na przykład współinwestowanie w obrębie branży czy sektora. Pozwoli to nie tylko współdzielić ryzyko z tym związane, lecz też osiągać wspólne cele rozwojowe – mówi Daniel Martyniuk, Partner, Lider doradztwa technologicznego, Deloitte.
 

Empatyczne roboty

Rozwój affective computing, czyli technologii rozpoznającej stan emocjonalny człowieka, nabiera tempa. Według ekspertów Deloitte, w ciągu następnych dwóch lat coraz więcej firm będzie inwestować w takie rozwiązania, które pozwolą im lepiej zrozumieć potrzeby swoich odbiorców. Oczekuje się, że dzięki technikom HCD, czyli projektowaniu opartym na szerszym poznaniu perspektywy człowieka, np. użytkownika, technologia będzie w stanie coraz lepiej rozpoznać emocje i kontekst sytuacji, w której człowiek się znajduje, a także odpowiednio na to zareagować. Z raportu Deloitte wynika, że wykorzystanie informatyki afektywnej pomoże organizacjom osiągnąć wzrost przychodów 17 razy szybciej od tych, które takich działań nie podejmą. Ponadto, wielkość globalnego rynku rozwiązań afektywnych wzrośnie z 22 mld dolarów w 2019 r. do 90 mld dolarów w 2024 r., osiągając roczny wzrost na poziomie 32,3 proc.

Połączenie badań neurobiologicznych, czyli pomiaru aktywności mózgu, czy ruchu gałek ocznych, technik HCD, odpowiednich zasad etycznych organizacji oraz wartości ludzkich, pozwoli firmom lepiej zrozumieć naturalne procesy decyzyjne klientów. Umiejętne przetwarzanie pozyskanych danych stanie się zatem czynnikiem decydującym o sukcesie przyszłych innowacji – mówi Sławomir Lubak.
 

Wirtualizacja świata

Z biegiem lat granice pomiędzy fizycznym a cyfrowym światem coraz bardziej się zacierają, stwarzając tym samym nowe możliwości rozwoju. Już dzisiaj na wiele różnych sposobów firmy wykorzystują potencjał cyfrowych bliźniaków, czyli wirtualnych replik fizycznych urządzeń lub złożonych systemów. Np. w służbie zdrowia służą one do symulacji pracy ludzkiego serca. Możliwości te nie są nowe, ale trend nabiera tempa dzięki szybko rozwijającym się metodom modelowania, lepszej interoperacyjności oraz większej dostępności narzędzi i infrastruktury obliczeniowej. Jak twierdzą eksperci Deloitte, rozwój cyfrowych bliźniaków będzie się nasilać w nadchodzących latach.

Bliźniaki cyfrowe mogą zwiększać wydajność produkcji, optymalizować łańcuchy dostaw, przewidywać potrzebną konserwację maszyn, czy pomagać w ograniczaniu zatorów – a potencjalnych zastosowań jest o wiele więcej. Dostęp do coraz większej ilości danych umożliwia tworzenie symulacji, które są bardziej szczegółowe i dynamiczne niż kiedykolwiek. Ponadto, wirtualizacja obiektów stała się tak samo dostępna dla dużych, jak i małych organizacji. W najbliższym czasie niemal każda firma będzie mogła wykorzystać cyfrowe bliźniaki do optymalizowania procesów, podejmowania decyzji na podstawie danych w czasie rzeczywistym oraz opracowywania nowych produktów, usług i modeli biznesowych – mówi Mariusz Ustyjańczuk.

Architekci IT idą na całość

Architektura IT, czyli projektowanie, wdrażanie i nadzorowanie poszczególnych komponentów technologicznych, ma obecnie większe znaczenie strategiczne niż kiedykolwiek przedtem. Według 42 proc. respondentów webcastu Deloitte „The future of architecture: Designing a foundation for growth” architekt IT przyszłości to jeszcze bardziej wyspecjalizowany technicznie i dostosowany do środowiska biznesowego specjalista. To osoba, która pomaga w dialogu pomiędzy biznesem a IT, przekładając potrzeby firmy na język systemów. W najbliższym czasie architekci zaczną brać na siebie coraz większą odpowiedzialność za tworzenie usług i zarządzanie systemami operacyjnymi. Ponadto, będą bezpośrednio odpowiedzialni za osiąganie wyników biznesowych i rozwiązywanie problemów architektonicznych.

– Aby zachować konkurencję rynkową, duże organizacje będą musiały przemyśleć swoje podejście do architektów IT. Architekci powinni wyjść ze swoich stref komfortu i udzielać wsparcia na projektowej linii frontu. Taka zmiana pomoże im podnieść poziom zaangażowania, responsywności i kreatywności, a jednocześnie zachować całościowy obraz organizacji. Podwyższone zaangażowanie architektów w kluczowe projekty transformacyjne pozwoli napędzić szybkość zmian, usprawnić działanie całej organizacji i z pewnością przyczyni się do jej rozwoju – dodaje Daniel Martyniuk.

Magdalena Biedrzycka-Doliwa (Selwant-Różycka)

Magdalena Biedrzycka-Doliwa (Selwant-Różycka)

0

BCC – skoncentrować się nad finalizacją inwestycji infrastrukturalnych

W najbliższym roku należy skoncentrować się nad finalizacją inwestycji infrastrukturalnych tak, aby drogi stworzyły spójną sieć, jaką zakładano startując z tymi inwestycjami.

·         Problemem może być schodzenie wykonawców z placów budowy ze względu na brak waloryzacji kontraktów.

·         Koszty wykonania inwestycji tak bardzo wzrosły, że często bardziej opłaca się zrezygnować z inwestycji i zapłacić karę umowną niż zakończyć kontrakt ze stratą.

·         Waloryzacja przewidziana jest dla nowych kontraktów, które będą zawierane w tym roku i w przyszłych latach.

·         Istotnym wyzwaniem jest rozwiązanie problemu już istniejących kontraktów, które są zrywane. Wyłonienie nowego wykonawcy wiąże się z dodatkowymi kosztami, a te stale rosną.

·         Brak dziesiątków tysięcy pracowników grozi paraliżem infrastrukturalnych inwestycji.

Zdaniem BCC, koniecznie jest pilne usprawnienie przetargów i waloryzacja kontraktów realizowanych w ramach Prawa zamówień publicznych.

Według badań Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, autora projektu ustawy Pzp,  usprawnienie przetargów może przynieść zamawiającym – instytucjom rządowym, samorządowym i szerzej: sektorowi publicznemu – 30 proc. oszczędności obecnych wydatków.

Nowa ustawa ma wejść w życie dopiero w 2021 r. Tymczasem podjęcie działań jest niezbędne już dzisiaj. Według ostatnich danych, rząd zamierza pożyczyć prawie 2 mld zł, aby opłacić dodatkowe wydatki na dokończenie zerwanych w tym roku kontraktów na nowe autostrady i drogi ekspresowe.

Ministerstwo Infrastruktury podało, że planowany wzrost wydatków na realizację rządowego programu drogowego wynika z konieczności aktualizacji wydatków „ze szczególnym uwzględnieniem wzrostu wartości inwestycji, dla których inwestor (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad) odstąpił od umowy z wykonawcą”. Łącznie około 1,8 mld zł. Pieniądze te, rządowy Krajowy Fundusz Drogowy ma pożyczyć, emitując obligacje i zaciągając nowe kredyty w Europejskim Banku Inwestycyjnym.

Należy podkreślić, że dla części inwestycji wsparcie z obecnego budżetu UE będzie już niemożliwe. GDDKiA podpisuje bowiem dopiero umowy na przygotowanie tzw. koncepcji programowej, czyli wstępnych dokumentów do przygotowania inwestycji.

Z punktu widzenia przedsiębiorcy:

Wciąż brakuje możliwości waloryzacji kontraktów realizowanych  w ramach Pzp. Wśród głównych problemów przedsiębiorcy wymieniają wzrost kosztów wyrobów budowlanych i innych materiałów niezbędnych do realizacji inwestycji oraz wzrost kosztów świadczenia usług, kosztów pracy oraz niedobór pracowników.

Jednak najpoważniejszym problemem, którego skala jest już na tyle duża, że zagraża zarówno funkcjonowaniu przedsiębiorców, jak też pomyślnej realizacji inwestycji drogowych i kolejowych, jest brak efektywnych klauzul waloryzacyjnych w umowach zawartych między zamawiającymi a wykonawcami. Grozi to falą bankructw przedsiębiorców, zwolnieniami grupowymi pracowników i odstąpieniem od realizacji kontraktów. Jeśli do tego dojdzie, błyskawicznie odczuje to cała gospodarka, ponieważ budownictwo uznawane jest za barometr wzrostu gospodarczego. Od jednego miejsca pracy w sektorze budowlanym zależy kilka miejsc pracy w transporcie, produkcji przemysłowej czy w handlu.

BCC proponuje, aby rząd podjął następujące działania w zakresie:

·         inicjatywy na rzecz poprawy sytuacji na rynku zamówień publicznych w związku z sygnalizowanymi przez rynek trudnościami w realizacji inwestycji o długim okresie wykonania w oparciu o już zawarte umowy o zamówienie publiczne,

·         podania szacunkowych kosztów waloryzacji umów w związku z oszacowanym przez rząd ryzykiem  niewykonania tych umów wskutek ich wypowiedzenia przez wykonawców i konieczności dokończenia realizacji zamówień przez nowych wykonawców lub ryzykiem ich wypowiedzenia,

·         wdrożenia rozwiązań opartych o obowiązujące przepisy prawa, które umożliwią zamawiającym w sposób bezsporny przeprowadzenie zmiany istniejących umów na realizację inwestycji o długoterminowym okresie wykonania w związku ze zmianą kosztów wyrobów budowlanych i dostaw tych wyrobów, wypracowania systemowych rozwiązań, w tym mechanizmu waloryzacyjnego w oparciu o dane statystyki publicznej, zapewniających ich stosowanie przez zamawiających, w związku ze zmianą cen, kosztów wyrobów budowlanych i dostaw tych wyrobów w zakresie, w którym ich zmiana nie mogła być do przewidzenia przez strony zawierające umowy. Taka formuła powinna zostać włączona docelowo do nowego Prawa zamówień publicznych.

Branża infrastrukturalna cierpi również na nieustanny brak rąk do pracy. W związku z tym, konieczne jest poszerzenie listy państw, z których pracodawcy mogą pozyskiwać pracowników na uproszczonych zasadach, możliwość wydłużenia okresu legalnej pracy cudzoziemca w Polsce i urzędowe przyspieszenie legalizacji ich pracy. Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w ciągu ostatnich czterech lat średni czas legalizacji pobytu cudzoziemca w Polsce wydłużył się ponadtrzykrotnie: z 64 do 206 dni.

Niezbędne są zmiany w prawie i wydłużenie legalnego okresu zatrudnienia cudzoziemca na uproszczonych zasadach z obecnych 6 do 12, a nawet 18 miesięcy. Należy zrezygnować z obowiązku dołączania do wniosku o zezwolenie na pracę typu A tzw. testu rynku pracy, gdy cudzoziemiec przepracował co najmniej trzy miesiące u jednego pracodawcy. Z przepisów powinien zniknąć też obowiązek uzyskania nowego zezwolenia na pracę cudzoziemca wtedy, gdy tylko zmienia on stanowisko u tego samego pracodawcy. Powinna powstać również lista zawodów oraz rozszerzona lista państw (chodzi tu o  państwa azjatyckie, np. Indie i Bangladesz), których obywatele mogą pracować w Polsce na podstawie oświadczenia. Należy wdrożyć  nowoczesny system informatyczny, który w jednolity dla całej Polski sposób pozwoli na składanie i procesowanie wniosków o pobyt czasowy, stały, rezydenta długoterminowego UE i obywatela UE w formie elektronicznej.

Komentarz wideo: https://youtu.be/saMSmdnmMZY

Kontakt do eksperta: dr Łukasz Bernatowicz, wiceprezes BCC, minister infrastruktury w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC, wiceprzewodniczący RDS, członek Rady Zamówień Publicznych, tel. 502 066 619

Emil Muciński, rzecznik, Instytut Interwencji Gospodarczych BCC

0

Transport Morski 2019 – raport UNCTAD

Handel morski przez najbliższe 5 lat będzie rósł corocznie średnio o 3,4%

 Marek Grzybowski

Światowy handel morski w 2018 r., rozwijał się wolniej niż w poprzednich latach, a mimo to przewozy oceaniczne osiągnęły wielkość 11 mld t. Handel drogą morską przez najbliższe 5 lat będzie rósł corocznie średnio o 3,4% – prognozuje UNCTAD w najnowszym raporcie rocznym Review of Maritime Transport 2019 opublikowanym 30 października br.

W efekcie spowolnienia rozwoju wiodących rynków gospodarki światowej zmniejszyła się również aktywność działalności handlowej. W efekcie międzynarodowy handel morski w 2018 r. utracił dynamikę praktycznie we wszystkich wiodących branżach. Podaż ładunków w wymiarze globalnym wzrosła o 2,7% w 2018 r. To znacznie niżej w porównaniu z 4,1% przyrostem w 2017 r. Spowolnienie aktywności gospodarczej na wiodących rynkach wpłynęło negatywnie na prawie wszystkie segmenty transportu morskiego. Miało również istotny wpływ na działalność przeładunkową portów. W 2018 r. przeładunki kontenerów spowolniły do 4,7%, w porównaniu z 6,7% w 2017 roku – obliczyli eksperci UNCTAD.

Gdańsk i Gdynia. Jak wynika z informacji zarządów portów Gdańsk i Gdynia, porty Zatoki Gdańskiej nie odczuły spowolnienia w globalnej podaży kontenerów. DCT Gdańsk odnotował w 2018 r. rekordowy przyrost pojemników przekraczający 21% i obroty zbliżając się 1,95 mln TEU. W Gdyni również przyrosty były znacznie, bo 3-krotnie większe niż w portach kontenerowych świata. W Baltic Container Terminal przekroczyły 13,3% (411,7 tys. TEU), a w Hatchison Ports Gdynia podaż kontenerów wzrosła o 13,4% do 391,3 tys. TEU. To niestety efekt wywołany przez wzrost popytu konsumpcyjnego w Polsce. A więc wzrost podaży kontenerów w Polskich portach, to informacja o rosnącym zadłużeniu Polski i uzależnienie gospodarki od dostawców zagranicznych. Bo, jak mówią, porty to zwierciadło gospodarki.

Globalne zakłócenia. Spadek wzrostu handlu morskiego jest wynikiem kilku negatywnych trendów, w tym osłabienia wielostronnego systemu handlowego i rosnącego protekcjonizmu – twierdzi Mukhisa Kituyi, sekretarz generalny UNCTAD, alarmując: jest to ostrzeżenie, że polityki państw mogą mieć negatywny wpływ na handel morski i aspiracje rozwojowe innych krajów.

Więcej: http://www.pgt.pl/transport-morski-2019-raport-unctad