Zarządzanie Finansowe Archive

0

EY: Inteligentne prognozowanie popytu i planowanie sprzedaży

Prognozowanie popytu to bardzo istotny proces działania każdej firmy produkcyjnej. Czy można robić to lepiej, dokładniej, bardziej automatycznie? Jak zastosowanie planowania popytu i produkcji może przełożyć się na poprawę wyników firmy?

O czym przeczytasz?

  • W jaki sposób technologia zmienia klasyczny proces planowania popytu i jakie korzyści przynosi?
  • Które firmy i jakie branże najwięcej zyskują z wdrożenia systemów do prognozowania popytu i planowania sprzedaży?
  • Czym jest Supply Chain Digital Twin i jak pomaga w obszarze łańcucha dostaw?
  • Jakie rozwiązania technologiczne są dostępne na rynku i które wybrać?

Nowe technologie zmieniają funkcjonowanie firm. Gromadzenie, przetwarzanie i analiza danych zapewniają możliwości, których na tak dużą skalę, jeszcze nie mieliśmy. Wykorzystanie  samouczących się algorytmów w biznesie to osiągnięcie ostatnich lat. Kiedy ponad dekadę temu upowszechniło się wykorzystywanie big data nikt nie spodziewał się, że w 2020 roku wartość rynku inteligentnych aplikacji przekroczy 40 miliardów dolarów [1].

 International Data Corporation szacuje, że globalny rynek AI i systemów kognitywnych w 2021 roku będzie wart  57,6  miliardów dolarów

Dla ułatwienia pracy analityków powstało technologiczne wsparcie w postaci pakietów oprogramowania, np.: OMP czy SAP Integrated Business Planning (SAP IBP). Narzędzia te zawierają specjalne moduły umożliwiające prognozowanie popytu i produkcji przy uwzględnieniu sytuacji rynkowej i zdolności produkcyjnych. Firmy, dzięki takiemu wsparciu, mogą podejmować lepsze i bardziej przemyślane, oparte na danych z wielu źródeł decyzje biznesowe. To pozwala organizacjom m.in. na obniżanie kosztów operacyjnych oraz lepsze zarządzanie kapitałem obrotowym.

W prognozowaniu popytu i produkcji najważniejsze są dane. To na nich opiera się monitoring procesów biznesowych, ich analiza, tworzenie schematów, wyjątków, wyciąganie wniosków i odpowiednia reakcja na zmiany. Wykorzystując technologię, możemy zmieniać sposób nie tylko gromadzenia danych, ale również ich przetwarzania.

Tradycyjne metody planowania popytu w technologicznym świecie

Planowanie popytu to jeden z najważniejszych elementów dążenia do podnoszenia poziomu sprzedaży produktów lub usług. Tego typu planowanie to działanie stałe, które powinno być realizowane systematycznie, uwzględniając nie tylko chwilowe ale i ciągłe trendy a zarazem wszelkie rejestrowane odchylenia od normy.

Jak EY może pomóc

Łańcuch dostaw i operacje

Bazując na Twojej strategii, pomożemy na nowo zdefiniować kompleksowy łańcuch dostaw i operacje, aby wesprzeć cele Twojej firmy.

Czytaj więcej

Wyróżniamy kilka podstawowych metod prognozowania popytu. W przeszłości odbywało się ono manualnie. Dla usprawnienia pracy korzystano z popularnych arkuszy kalkulacyjnych, aż w końcu powstały specjalne programy oraz pakiety oprogramowania, które ułatwiły przechowywanie i analizę danych oraz tworzenie prognoz.

W 2010 roku wykorzystanie big data w biznesie nie było już branżową nowinką, a stawało się czymś, co może zmienić przyszłość wielu przedsiębiorstw. Big data, sztuczna inteligencja, aplikacje i narzędzia usprawniające pracę, a także samouczące się algorytmy pozwalają dziś lepiej zoptymalizować pracę ludzi i maszyn, rozplanować wydatki, wizualizować przyszłość.

Prognozowanie popytu to najczęściej miesięczny, cykliczny proces będący elementem szerszego procesu planowania sprzedaży i operacji – Sales & Operations Planning – S&OP.

 

Polega on na kreacji planu popytu (planu sprzedaży produktów) w horyzontach:

  • krótkim (typowo 1-3 miesięcy),
  • średnim (4-12 miesięcy),
  • długim (12 – 36+ miesięcy).

Długości poszczególnych horyzontów a nawet sam podział jest arbitrarny oraz płynny i zależy od specyfiki procesów oraz charakterystyki produktów i rynku, na którym porusza się dana firma.

Planowanie popytu to proces składający się w uproszczeniu z następujących kroków:

  1. Zebranie danych sprzedażowych za ostatni zamknięty miesiąc oraz ich analiza i „czyszczenie”.
  2. Wybór najlepiej pasujących do każdego produktu (lub ich grupy zwanej często rodziną) metod prognozy statystycznej.
  3. Generacja prognozy statystycznej będącej bazą dla planu popytu.
  4. Wzbogacenie prognozy o informacje z różnych źródeł – promocje, zdarzenia, aktualne trendy rynkowe, aktywności planowane przez dział marketingu, itp.
  5. Uwzględnienie wyjątków – na przykład zdarzenia losowe.
  6. Monitorowanie jakości prognoz – wyznaczanie wartości kluczowych wskaźników efektywności jak na przykład dokładność prognozy, MAPE, etc.

 

Kto najbardziej skorzysta z nowych rozwiązań w obszarze planowania popytu?

Prognozowanie popytu i planowanie produkcji różni się w zależności od branży i obszaru działania firmy. Poszczególne branże charakteryzują się konkretnym cyklem życia produktów, zainteresowaniem usługami, reagują na podobne trendy, notują zbliżone odchylenia i wyjątki. Ma to wpływ nie tylko na liczbę potencjalnych odbiorców, ale także wykorzystywane rozwiązania wprowadzane w ramach działania firmy, mające na celu pomnożenia zysków i rozwój biznesu.

Wykorzystując nowe technologie, przedsiębiorstwa mogą ułatwić sobie zadanie, m.in poprzez skorzystanie z wcześniej opracowanych profili, które stworzone zostały dla poszczególnych branż – takich jak:

  • chemikalia przemysłowe,
  • dobra konsumenckie,
  • metale,
  • papier,
  • plastik,
  • opakowania,
  • szkło,
  • opony.

Wdrożenie nowych technologii do planowania popytu daje najlepsze i najbardziej widoczne efekty w przedsiębiorstwach, gdzie produkcja jest masowa, a produkty szybko rotują. W branżach wymienionych powyżej mamy do czynienia z dużą ilością danych, dlatego pakiety oprogramowania ułatwiające pracę sprawdzą się doskonale w procesach planowania popytu.

W projektowaniu procesów i planowaniu łańcucha dostaw ważne jest aby monitorować wskaźniki rynkowe i ekonomiczne, m.in w celu stworzenia planów awaryjnych. Wszelkie prognozowanie jest trudne, jeśli nie ma się odpowiedniej wiedzy i/lub nie potrafi zwizualizować problemu. Naprzeciw tej potrzebie wychodzi Supply Chain Digital Twin, technologia, która zmienia podejście do planowania.

Supply Chain Digital Twin: co to jest i jak może pomóc w prowadzeniu biznesu?

Supply Chain Digital Twin, czyli tłumacząc bezpośrednio – cyfrowy bliźniak łańcucha dostaw, może przynieść wiele korzyści firmie, która go wdroży. Jest to w pełni funkcjonalna replika całego łańcucha (lub częściej – sieci) dostaw firmy.

Wykorzystanie algorytmów sztucznej inteligencji oraz zaawansowanej analityki pozwala na bieżąco, w czasie rzeczywistym, symulować funkcjonowanie oraz wydajność łańcucha dostaw wraz z całą złożonością napędzającą zmienność i związane z nią potencjalne straty. Umożliwia również zidentyfikowanie obszarów, mających wysoki potencjał optymalizacji procesów. Dodatkowo bliźniak cyfrowy umożliwia tak zwane planowanie scenariuszowe lub inaczej wykonywanie analizy what-if? („co-jeśli?”). To dzięki nim możliwe jest podejmowanie decyzji na podstawie bieżących, rzeczywistych i potencjalnych potrzeb biznesu oraz zapobieganie problemom zamiast ciągłego rozwiązywania ich na bieżąco.

Supply Chain Digital Twin to rozwiązanie zapewniające większą kontrolę nad dynamicznie zmieniającym się łańcuchem dostaw.

Firmy mogą zastosować rozwiązanie Digital Twin w celu usprawnienia procesu podejmowania decyzji na wielu płaszczyznach:

  • krótkoterminowe planowanie i egzekucja – Digital Twin umożliwia odpowiednio wczesną identyfikację ryzyk egzekucji, co zapewnia firmie więcej czasu na odpowiednią reakcję i złagodzenie ewentualnych kryzysów,
  • planowanie sprzedaży i operacji – proces, który pomaga optymalizować planowanie poprzez realistyczną symulację. To daje organizacji szansę na zminimalizowanie strat wynikających z niedopasowania planów i ograniczeń systemowych.
  • planowanie długoterminowe – dzięki Supply Chain Digital Twin przedsiębiorstwa mogą poprawić efektywność nakładów inwestycyjnych i zoptymalizować konfigurację systemu łańcucha dostaw poprzez zrozumienie, gdzie istnieją najbardziej znaczące strukturalne tzw. wąskie gardła, które wpływają na zmniejszoną efektywność działań.

SAP IBP i OMP: rozwiązania technologiczne dostępne na rynku

Na rynku istnieje wiele podobnych rozwiązań, które wspomagają proces prognozowania popytu i produkcji. W naszym artykule skupimy się na dwóch, które są najczęściej wybierane przez naszych klientów: OMP i SAP Integrated Business Planning (SAP IBP).

SAP Integrated Business Planning

To rozwiązanie chmurowe będącym zintegrowanym systemem planowania łańcucha dostaw (tak zwane oprogramowanie E2E – End-to-End), które łączy w sobie planowanie sprzedaży i operacji, prognozowanie popytu, planowanie podaży, uzupełnianie zapasów na podstawie popytu i zaawansowane zarządzanie zapasami. Dzięki SAP IBP firma może skorzystać z zaawansowanych analiz łańcucha dostaw, symulacji typu „co by było, gdyby” i tak zwanych alertów, a wszystko po to, by móc odpowiednio szybko reagować na zmiany i poprawić szybkość reakcji. SAP IBP wyróżnia się zautomatyzowanym, ściśle skoordynowanym procesem planowania w całym łańcuchu dostaw, wsparciem zaawansowanych algorytmów uczenia maszynowego oraz natywną integracją z innymi rozwiązaniami SAP.

Więcej o SAP IBP można przeczytać w artykule: „Rola finansów w Zintegrowanym Planowaniu Biznesowym”.

Software OMP

System, który opracowało OMP również jest rozwiązaniem umożliwiającym planowanie E2E i łączy w sobie takie elementy jak: projektowanie sieci łańcucha dostaw, wsparcie planowania w procesie S&OP, planowanie popytu, planowanie operacyjne (planowanie długofalowe produkcji, dystrybucji, innych procesów związanych z planowaniem podaży) oraz wreszcie ścisłe planowanie produkcji.

W 2019 roku OMP po raz drugi zostało uznane za lidera systemów planowania w procesie S&OP według raportu “Magic Quadrant” firmy Gartner [2].

Rozwiązanie OMP+ oferuje gotowe wersje poszczególnych pakietów dostosowane funkcjonalnie do wymagań konkretnych branż. Inne zaawansowane funkcjonalności OMP+ to również:

  • uczenie maszynowe,
  • wykorzystanie sztucznej inteligencji,
  • demand sensing,
  • planowanie poprzez system scenariuszy,
  • algorytmy heurystyczne typu “solver”.
  • rozbudowany system „alertów”

Samouczące się algorytmy zapewniają jeszcze jedną perspektywę: pozwalają wyjść poza prognozowanie na bazie historii sprzedaży i wykorzystanie innych danych. Mowa tu o uczeniu maszynowym i użyciu funkcjonalności wspomnianego Demand Sensing, które umożliwia niemalże w czasie rzeczywistym wzbogacanie oraz poprawę jakości prognozy przy użyciu danych takich jak:

  • fluktuacje na giełdzie,
  • promocje i inne działania konkurencji,
  • trendy w social mediach,
  • zjawiska pogodowe i inne losowe czynniki zewnętrzne.

Wszystkie te technologiczne nowinki działają na korzyść przedsiębiorstw, które je wykorzystują. Ograniczają czas spędzony na gromadzeniu i analizie danych, dostarczając informacje oparte o konkretne wskaźniki. Szeroki zakres automatyzacji oraz oznaczenie tzw. flag / alertów pozwala planistom poświęcać mniej czasu na powtarzalne działania operacyjne, a więcej na działania koncepcyjne.

Najważniejsza jest… integracja

Podsumowanie

Nowe technologie zmieniają funkcjonowanie organizacji również w zakresie planowania popytu. W centrum nadal znajdują się dane, modyfikacji ulega jedynie sposób ich przetwarzania. Odpowiednia analiza danych daje możliwości, których na dużą skalę bez wsparcia technologicznego nie będziemy w stanie odpowiednio przetworzyć i wykorzystać. Tak stworzone prognozy pozwalają planować nie tylko poziom popytu i sprzedaży, ale również rozwój swojego biznesu.

 

0

BCG: Smart Ports

Over the past half century, the shipping industry has reinvented itself time and again, ushering in containerization, larger vessels, and electronic data interchange. Despite the improvements, aspects of port operations remain firmly anchored in the past, dependent on manual and paper-based systems.

But global trade isn’t standing still. Ever-increasing vessel sizes and cargo volumes continue to pressure ports and terminals, which must keep innovating just to keep up. Operators that want to maintain a competitive edge must adopt a digital mindset and implement smart-port technologies to stay productive, customer friendly, efficient, and competitive. Progressive ports are embracing the same digital breakthroughs that are disrupting other industries. Among those disrupters: connected platforms, cloud-based services, mobile devices and apps, sensors and other Internet of Things technologies, augmented reality, autonomous transportation, blockchain technology, and big data.

At the same time, port environments have become intricate partner networks that include port authorities, terminals, shipping lines, trucking and logistics companies, and off-dock storage providers. To be truly effective, stakeholders have to do more than simply adopt these technologies on their own. Instead, they must embrace platforms and services that make it easier for stakeholders to work together to promote the efficiency of the overall ecosystem.  These same platforms and services let individual partners expand their businesses without adding substantial new infrastructure or equipment. In some cases, the multistakeholder platforms also create digital-based services that can be used as new revenue sources.

Smart-port technologies’ impact can be substantial. At Germany’s Port of Hamburg, for example, wide-ranging connected-port initiatives are integral to a plan to double capacity—but not space—by 2025, simultaneously reducing operating costs for operators and logistics costs for cargo owners.

How Digital Helps Transform Ports and Terminals

Smart-port technologies are digital-based, multistakeholder systems. Port stakeholders can use these technologies to reconfigure basic functions and improve existing operations—to reengineer how work gets done—without major investments in new infrastructure and equipment. Accordingly, our review of smart-port technologies does not include traditional IT services, such as data standardization and systems integration, or systems such as terminal automation systems that serve only a single entry.

Smart technologies include systems that support basic infrastructure, as well as, for example, tools for handling cargo, managing traffic, dealing with customs, assuring safety, and monitoring energy use. Some benefit the gamut of port partners while others support specific partnerships between, for example, a port authority and terminal operators.

More: BCG.COM

 

0

W najbliższym roku polskie banki będą nadal dokonywać rezerw kredytowych z uwagi na pandemię

Największy problem ze spłatą kredytów mogą mieć klienci korporacyjni.

Odpisy na ryzyko kredytowe dokonane przez europejskie banki w ciągu dziewięciu miesięcy ubiegłego roku były ponad dwa razy większe niż w całym roku 2019. W Polsce, porównując rok do roku, poziom ten był nieco niższy i wynosił około 50 proc. więcej niż rok wcześniej. Zdaniem ekspertów i przedstawicieli największych banków w Polsce, ryzyko kredytowe na skutek pandemii jest wciąż dużym problemem sektora bankowego. Jak wynika z dyskusji prowadzonej podczas konferencji „Zarządzanie ryzykiem i kapitałem w bankach” w ramach Europejskiego Kongresu Finansowego, której partnerem strategicznym była firma doradcza Deloitte, w najbliższym czasie należy spodziewać się wzmożonej sprzedaży portfeli kredytów przeterminowanych przez banki.

Banki dokonały najwięcej odpisów w pierwszym i drugim kwartale ubiegłego roku. Te dane dotyczą zarówno Polski, jak i całej Europy. W trzecim kwartale sytuacja ustabilizowała się na tyle, że liczba dokonywanych rezerw ze względu na ryzyko kredytowe wynosiła około 30 proc. poziomu z pierwszych trzech miesięcy 2020 roku,

mówi Przemysław Szczygielski, partner, lider sektora finansowego w Polsce, Deloitte.

– Polskie banki w nieco mniejszym stopniu dokonywały odpisów ze względu na ryzyko kredytowe, niż największe banki w Europie. Uzasadnieniem takiego podejścia był lepszy od krajów Europy Zachodniej stan polskiej gospodarki – dodaje. Wyjątkiem był bank Pekao S.A, w którym wskaźnik wzrostu kosztu ryzyka wyniósł 2,2 r/r, w stosunku do średniej rynkowej wynoszącej ok. 1,5.

To, że najwięcej odpisów dokonano w pierwszym i drugim kwartale ubiegłego roku miało źródło przede wszystkim w niepewnej sytuacji gospodarczej.

Można powiedzieć, że były to rezerwy wynikające z analizy przewidywanych danych makroekonomicznych, aniżeli z rzeczywistych problemów klientów. Główne wskaźniki czyli spadek PKB i poziom bezrobocia, z jednej strony były wtedy pesymistyczne, a z drugiej bardzo różniły się od siebie. Trzeci kwartał pokazał, że obawy te były nieco na wyrost, ale żaden z banków nie zdecydował się na uwolnienie zawiązanych wcześniej rezerw,

mówi Barbara Sobala, wiceprezes zarządu Banku Handlowego.

Ryzyko kredytowe po stronie biznesu

Zdaniem uczestników debaty, banki nie obawiają się problemów ze spłacaniem kredytów przez klientów indywidualnych, ale przede wszystkim przez klientów korporacyjnych, którzy przez ostatnie miesiące korzystali z pomocy rządowej, a także moratoriów kredytowych.

Dopiero, gdy ta pomoc się skończy, będzie można ocenić prawdziwą skalę problemów z regulowaniem spłaty kredytów przez polskie firmy. Są oczywiście branże, które są beneficjentami ostatnich miesięcy, jak chociażby e-commerce czy magazyny. Po drugiej stronie znajduje się inna część branży nieruchomości komercyjnych, na przykład hotele, galerie handlowe czy biura. I to one mogą mieć problem z uregulowaniem swoich należności kredytowych, szczególnie, gdy nie będą już objęte pomocą z Tarczy PFR,

mówi Marek Lusztyn, wiceprezes zarządu mBanku SA.

Część z nich, na skutek braku przychodów i kurczących się oszczędności, może mieć problemy z płynnością finansową.

Dlatego należy dokładnie przeanalizować to, kto i jakiej pomocy potrzebuje. Nawet w obrębie jednego sektora, sytuacja potrafi się różnić. Dziś widzimy jednak, że to w handlu i usługach istnieje największe niebezpieczeństwo problemów ze spłatą kredytów,

wyjaśnia Mariusz Cholewa, prezes zarządu Biura Informacji Kredytowej.

Nieco bardziej optymistycznie na przyszłość patrzy bank Pekao SA.

 

W ubiegłym roku zawiązaliśmy znaczące rezerwy na potencjalne straty związane z COVID-19. Zatem zabezpieczyliśmy bank przed ewentualnymi konsekwencjami pandemii. Zakładamy, że zakończony z sukcesem program szczepień zbiegnie się w czasie z luzowaniem obostrzeń. Przykład Chin pokazuje, że w takiej sytuacji firmy mogą liczyć na efekt odroczonego popytu, co powinno znacznie poprawić ich sytuację. Nie zmienia to jednak faktu, że w najbliższym czasie biznes wciąż będzie odczuwał skutki pandemii COVID-19,

mówi Marcin Gadomski, wiceprezes zarządu Pekao SA.

Banki różnie oceniają ryzyko kredytowe

Międzynarodowe Standardy Sprawozdawczości Finansowej, a dokładnie MSSF9, nie wprowadziły jednolitego podejścia do odpisów bankowych. Banki używają więc różnych prognoz makroekonomicznych, co w naturalny sposób prowadzi do różniących się od siebie kosztów ryzyka w poszczególnych instytucjach. Uczestnicy panelu „Ryzyko pogorszenia jakości aktywów banków” wskazali że ujednolicenie parametrów makroekonomicznych, takich jak stopa bezrobocia czy PKB, stosowanych do szacowania poziomu odpisów, byłoby bardzo pomocne i pokazywałoby w znacznie bardziej klarowny sposób, jaka jest skala tego zjawiska. Równocześnie pozostawienie Bankom możliwości elastyczności w modelowaniu, pozwoli na uwzględnienie specyfiki portfela danej instytucji, a tym samym na lepsze odzwierciedlenie ryzyka w sprawozdaniu finansowym.

Raport Deoitte “2021 Banking and Capital Markets Outlook. Strengthening Resilience, Accelerating Transformation” przewiduje, że należy spodziewać się dodatkowo odpisów ze względu na ryzyko kredytowe związane z COVID-19 w przyszłości na poziomie tych, które zostały już utworzone w 2020 r., ale będą one rozłożone w czasie. Hipotezy te potwierdzają dane BIK, wskazujące na rosnącą ostrożność banków w udzielaniu kredytów i jednocześnie pierwsze pojawiające się większe wolumeny kredytów przeterminowanych. Przedstawiciele sektora bankowego również spodziewają się, że problemy firm, które nie przetrwają kryzysu spowodują, że banki będą zmuszone do tworzenia kolejnych odpisów. Mogą się one pojawić jeszcze w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Pytaniem pozostaje, czy ryzyko kredytowe, choć dobrze znane ekspertom od bankowości, dokładnie opisane i przeanalizowane, nie zagrozi stabilności sektora. Poziom kredytów NPL, sam w sobie nie będzie stanowił problemu, ale przy braku funkcjonującego rynku obrotu wierzytelnościami, banki będą musiały poprawić efektywność i wydolność własnych procesów. Może być to również droga do poprawy rentowności, choć na polskim rynku spodziewany się jednak, że będzie to impuls do odbudowy rynku obrotu przeterminowanymi wierzytelnościami, – mówi Przemysław Szczygielski.

Uczestnicy panelu byli zgodni, że przy rosnącym portfelu kredytów przeterminowanych, banki będą starać się odstępować jej podmiotom trzecim, specjalizującym się w odzyskiwaniu wierzytelności.

Relacja z panelu: https://www2.deloitte.com/pl/pl/

0

Five questions to answer before you finalize your media plan

The COVID-19 crisis had a quick impact on advertisers’ media budgets. Those in sectors such as travel and cinema, where consumer spending plummeted, slashed budgets. Those in other sectors, such as consumer packaged goods (CPG), digital retail, and healthcare, rushed to increase and redirect their budgets, hoping to gain market share as consumers flocked online—though some then pulled back, unable to keep up with consumer demand.

The early assumption was that life would return to normal and media teams could revert to their typical budgeting and planning processes. But there are clear indications that consumer behavior has changed for good, with the pandemic accelerating a trend toward online channels that was already in progress. In the space of five months, consumer online buying in the United States grew from around 15 percent to 45 percent for most categories. 1

Much remains uncertain. It is against this backdrop that advertisers are trying to plan for 2021, figuring out how much to budget, how to use that money as efficiently as possible, and how best to position themselves to adjust to whatever the future might hold. If a silver lining exists, it’s that the shift toward digital channels should be making it easier to track media-spend performance with much greater precision. This budget precision is particularly useful when it comes to budget negotiations between marketing and finance, which tend to be protracted given how hard it is to ascertain the budget’s impact on growth. In times of uncertainty, those negotiations are likely to be harder still, with stakeholders pulling in different directions.

While advertisers have made adjustments to their media spend, media planning often still does not reflect the scale of the change in the market or the precision now possible through analytics. Taking old plans and adding or subtracting a percentage, as has often been done, won’t do. In this light, we suggest that marketing leaders focus on answering the following five questions before locking in their media plans for 2021.

  1. Are you spending the right amount for your business ambitions?
  2. Do you have the analytics available to fine-tune your spend?
  3. Are you spending enough on addressable channels?
  4. Do you have the right mix of agencies to move fast?
  5. Are you experimenting enough with strategic publishers?

More: https://www.mckinsey.com/business-functions/marketing-and-sales/

About the authors: Cody Butt is a partner in McKinsey’s Denver office, Jeff Jacobs is a partner in the Chicago office, Craig Macdonald is a partner in the Southern California office, and Priya Rammohan is an associate partner in the Brussels office.

 

0

Rusza XXI edycja “Deloitte Technology Fast 50 Central Europe”

Ranking Deloitte szansą dla innowacyjnych firm technologicznych na ugruntowanie pozycji rynkowej

Od 21 lat firma doradcza Deloitte promuje innowacyjność, oferując firmom technologicznym z Europy Środkowej platformę do zaprezentowania swojej marki oraz ugruntowania pozycji w branży. Właśnie ruszyła rejestracja do kolejnej, XXI edycji „Deloitte Technology Fast 50 Central Europe”, rankingu najszybciej rozwijających się firm technologicznych w Europie Środkowej. Program jest skierowany zarówno do przedsiębiorstw o mocnej pozycji, jak i tych, które niedawno rozpoczęły działalność. Termin zgłoszeń upływa 14 sierpnia. Zwycięzców poznamy w listopadzie.

„Deloitte Technology Fast 50 Central Europe” to program, który plasuje 50 najszybciej rozwijających się firm technologicznych w Polsce i Europie Środkowej, publicznych lub prywatnych, w oparciu o procentowy wzrost przychodów w ciągu ostatnich czterech lat. W tegorocznym rankingu analizowane będą przychody w latach 2016-2019.

Tegoroczna edycja w pewnym sensie będzie wyjątkowa. Trwająca pandemia to dla wielu innowacyjnych firm duże wyzwanie, ale też okazja, by pokazać firmę i jej możliwości. Było to już widać po pierwszej reakcji rynków, czyli wzrostach sprzedaży technologii umożliwiających pracę zdalną. Wiele innowacyjnych firm zmienia też czy rozszerza swoją działalność po to, by pomagać w walce z COVID-19, mówi Agnieszka Zielińska, Partner w Dziale Doradztwa Finansowego, Lider Programu Deloitte Technology Fast 50 Central Europe

Od kilku lat firmy z Polski dominują w rankingu Deloitte. Na przestrzeni dwóch dekad wysokie miejsca zajmowały, m.in. CD Projekt, home.pl. eCard, Pracuj.pl czy LiveChat. W ubiegłorocznej edycji w głównej kategorii „Fast 50” uplasowało się 11 firm z Polski, z czego 3 trafiły do pierwszej dwudziestki: Semantive (14 miejsce), Polski Standard Płatności (17 miejsce) oraz TestArmy Group (18 miejsce).

Edycja 2020 obejmie dwie kategorie „Fast 50” i „Wschodzące gwiazdy”. Dodatkowo firmy mogą aplikować do nagrody specjalnej „Impact Stars”.

Każda spółka starająca się o udział w programie w kategorii głównej „Fast 50” musi spełniać następujące kryteria:

  • działać na rynku od co najmniej czterech lat, czyli co najmniej od 31 grudnia 2015 r.;
  • osiągać przychody operacyjne nie mniejsze niż 50 tys. euro w roku 2016, 2017, 2018 oraz przychód w roku 2019 nie mniejszy niż 100 tys. euro;
  • posiadać siedzibę w jednym z krajów Europy Środkowej (Albania, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Węgry, Kosowo, Łotwa, Litwa, Macedonia, Mołdawia, Czarnogóra, Polska, Rumunia, Serbia, Słowacja, Słowenia); 
  • być firmą technologiczną, a jej działalność musi zawierać się w jednej z kategorii: komunikacja, ochrona środowiska, fintech, sprzęt komputerowy, ochrona zdrowia i nauki medyczne, media i rozrywka, produkcja oprogramowania;
  • być właścicielem praw własności intelektualnej lub zastrzeżonej technologii sprzedawanych klientom w produktach, generujących większość przychodów operacyjnych spółki; 
  • posiadać strukturę własności, która wyklucza udziały większościowe zagranicznych inwestorów strategicznych.

W kategorii „Wschodzące Gwiazdy” mogą walczyć firmy młodsze, jednak muszą działać na rynku nie krócej niż trzy lata, a także osiągać przychody powyżej 30 tys. euro w każdym rozpatrywanym roku (2017 – 2019).

Firm ubiegających się o nagrodę specjalną „Impact Stars” nie dotyczą kryteria przychodowe oraz długość prowadzonej działalności. Kategoria została wprowadzona z myślą o firmach, które z powodzeniem łączą rozwój innowacyjnych produktów czy usług technologicznych z pozytywnym oddziaływaniem na co najmniej jeden z obszarów: społeczeństwo, biznes, innowacje, środowisko i różnorodność.

Każda edycja Technology Fast 50 Central Europe to wielkie wydarzenie i równie wielkie emocje. Choć to ranking firm z Europy Środkowej jego zasięg jest znacznie większy. Wszystkie firmy biorące udział w programie, mają szansę na wyróżnienie się w naszym rankingu globalnym oraz rankingu Fast 500 dla Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki. To w oczywisty sposób zwiększa dotarcie marki do potencjalnych klientów i pomaga ugruntować jej pozycję – mówi Agnieszka Zielińska.

Do rankingu zgłaszać się można do 14 sierpnia 2020 r. poprzez stronę http://www.deloitte.com/fast50ce, gdzie dostępne są również informacje nt. kategorii i kryteriów rankingu oraz najważniejsze dane dotyczące jego poprzednich edycji. Wyniki Deloitte Technology Fast 50 Central Europe zostaną ogłoszone w listopadzie 2020 r.

Agnieszka Zielińska, Partner w Dziale Doradztwa Finansowego; Małgorzata Reif, Menedżer ds. komunikacji